wtorek, 22 stycznia 2013

Od Nebbi





Przyznam..było mi naprawdę smutno..Niewiem ile dni mi zostało..Myślałam dniami jak będe wyglądać..Jakie nowe moce będe posiadać..To była zagadka...
Szłam przez las..Odczuwałam ból..czy będe miała takie same moce...Mam nadzieję...że..że..Mój nowy wygląd nie zaszokuje innych...
Szłam..tak i szłam..Niezauważyłam gdy nagle weszłam poza teren watachy..Byłam na jakimś pustym wrzosowisku..wiatr ocierał się o kwiaty i płaczące topole..które szumiły..Nadchodziło tornado czułam to...
Nagle przed moimi oczami zaczeło się tworzyć..Zaczełam się unosić..weszłam w centrum tornada..Chciałam je zniszczyć..osłabić..By niedoszło do moich ukochanych..Nagle usłyszałam jakiś głos
-Nebbi !!!...Nebi!!!!-wołała mnie tajemnicza..szła za mym tropem
-Tornado ustało a ja do niej poszłam..
-Ne..ne..bbi ?
-Tak ?
-Coś się zmieniło..
-Co ?! Nie..Nie teraz!
Mój nowy wygląd :







poniedziałek, 21 stycznia 2013

Nowy członek!-Pitch


 
Imię: Pitch
Płeć: Samiec
Wiek: 541 lat (nieśmiertelny, powstał wraz z wierzeniami w istnienie złego Mroku)
Cechy: uosabia strach przed ciemnością i koszmary, jest podstępny, czasem wredny i złośliwy, inteligentny, sprytny, zwinny, mroczny, zawistny, ale też pociągający, czasem lubi się śmiać, ale nienawidzi, kiedy inni śmieją się z niego lub w niego nie wierzą (uosabia strach i ciemność).
Stanowisko: Wojownik
Żywioł: mrok, koszmar
Moce: może podróżować cieniem, potrafi ukształtować Fearlingi, czyli koszmary przybierające postać cienistych koni ze złotymi oczami, potrafi zmieniać sny w koszmary, ciemność i cienie się go słuchają
Partner: aktualnie brak
Rodzina: brak (nigdy nie miał rodziny)
Historia: Powstał wraz z wierzeniami w istnienie złego Mroku. Świetnie wiodło mu się w średniowieczu, gdy każdy w niego wierzył. Potem został zapomniany. "To tylko zły sen, nie masz się czego bać" - mówili wszyscy. Zniknął na długie lata. Teraz wrócił, choć jego moc nie jest tak wielka jak kiedyś.
Właściciel: frania099
Inne zdjęcia:  - Fearlingi, jego jedyni towarzysze, ponieważ inne wilki go nie akceptują.

Od Tajemniczej





Spotkałam Samantę! Szłam sobie sama na łące. Nudziło mi się trochę. Spotkałam motyla-Samantę. Usiadła mi na nosie, i zamieniła się w wilka.
- Cześć Samanta. Co u Ciebie? - powiedziałam wesoła.
- Nic. dobrze... - powiedziała Samanta smutna
- Co się stało?
- Mam córkę... Miałam
- Ale ja to, miałaś?
- Zachorowała na grypę, która jest śmiertelna dla zwierząt... - rozpłakała się.
- O... Będzie dobrze. chodźmy nad wodospad.
- Ok...
Pocieszyłam ją gdy byłyśmy już pod wodospadem.

Nowy członek!-Aurena


 
 
imię:Aurena
płeć:samica
wiek:1 rok
cechyrzyjacielska,ciekawska
stanowisko:Goniąca ofiarę do pułapki
Żywioł:woda
Moce:zachipnotyzowanie oczami
Partner:szuka
rodzina:brak
historia:młoda wilczyca lubiąca przygody,straciła ojca Rubina i matkę Andromedę w rzece,po rozstaniu z rodzicami przygarneła ją wilczyca Nimfadora wraz ze swoim partnerem Orionem,tam się wychowała...
Właściciel:simek26
inne zdjęcia :brak

Od Tajemniczej




Nebbia czuje się już znacznie lepiej od śmierci Reversa, więc postanowiłam się z nią przejść na łąkę. Pogoda piękna, ptaszki i motyle latały... :P . Goniłyśmy je one uciekały. Nebbia nawet przypadkowo goniąc ptaszka, złapała go w niewłaściwe miejsce i... Ptaszka już nie ma. Nebbia się trochę zasmuciła, więc zrobiłyśmy mu pogrzeb. ( :P ) . Zakopałyśmy go w miejscu, gdzie nigdy jeszcze nie byłyśmy. To była właśnie ta scena, na której łapiemy się na odwagę by zwiedzić to miejsce :P . Weszłyśmy. Najpierw było nijako... Potem jakoś tak se.... Potem jaśniej.... Potem... OMG!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Przepięknie.
O tak:


Brykałyśmy długo na tych polach :P . W końcu, chciałyśmy odpocząć, więc poszłyśmy do Jaskini i przedostałyśmy się do naszego świata, świata wilków magicznych.



Od Sayony C. D. Fire



Ciąg dalszy tego, co miałam już dawno opisać. Kiedy wróciłam z wieściami o feniksie, opowiedziałam o tym również Fire.
- Wiesz... Spotkałam kiedyś też wodnego feniksa, ale nie w wodzie. - powiedziała
- Serio? - zapytałam.
- Serio. Też strzegł pióra...
- Może to ten sam..?
- Może. Idziesz się napic?
- Idę.
Grałyśmy w "berka" biegnąc do wodopoju. Kiedy dobiegłyśmy spotkaliśmy Ake i Rosse. Rozmawiali.
- Ekhem, ekhem - teatralnie zakaszlała Fire.
- Co?! - Ake i Rossa podskoczyli.
- Miii Amooreee...! - zaczęła śpiewać Fire.
- Uspokuj sie! - powiedziałam.

C. D. Fire do Ake, Ake do kogooś



Od Sayony - feniks cz. 2



Dopiero teraz to opisuje, a zdarzyło się parę dni temu - trudno. Skomplikowane; szafirowe pióro potrzebuje pomocy, feniks potrzebuje pomocy bo pióro potrzebuje pomocy, ja potrzebuje pomocy bo feniks potrzebuje pomocy... Popędziłam do watahy i opowiedziałam o tym Ake ' owi i Tajemniczej i od razu się rozniosło po całej watasze. Tak koło południa siedziałam w swojej jaskini z Fire i jednoczyłam z nią swój żywioł - ogień z wodą. Do jaskini wpadła Bethan.
- To prawda? Szafirowe pióro skradziono?
- Eeee... Taak.
- Dobrze, wyczuwam prawdę.
- Co to jest to szafirowe pióro?
- To potęzny artefakt, wiekami strzerzony przez feniksy.
- Ta wilczyca.. która go ukradła... co może zrobić?
- Wszystko. Na pewno będzie chciała, zdobyć nasze i innych watah tereny.
- To znaczy, że musimy go odzyskać? - wtrąciła Fire.
- Tak.

Od autora XD: W wojnie pióro zostanie odzyskane.

Od Nebbi -Żałoba



Revers odszedł..Nie miałam jż na to wpływu..Dlatego że był on moim partnerem niewiem czy też długo przeżyje..Moje 1 życie pójdzie do reversa..Lecz 2 odrodzenie będzie czymś nowym..Boje się tego..Och Revers..
moja krwawa łza wpadła do wodospadu..zamiast krystalicznej rzeki bła krwawa rzeka..To coś oznaczało..nową moc..Nie..Tylko smutek..dopuki nie zniknie ..rzeka będzie wypełniona krwią...



Od Bethan do Sayony CD

Nie ruszałam się.Walczyłam z nią umysłem.Wpłynełam na jej mózg na to co widzi.Widziała mianowicie to że wlaczę z nią fizycznie.Po jakiś 2 minutach przestałam oddziałowywać na nią.Spojżała się na mnie i żuciła.Zręcznym ruchem uniknełam ataku.Wezwałam Snakena.Kochał patrzyć jak walczę i jak wygrywam.Specjalnie dla nego uśmiercam gdyż jest on smokiem śmierci.Jak by on miał dobić Dana istota nie przeżyła by bólu rozrywającego serce.Spojżałam na niego a on uchylił mi głowę w znaku pokoju i szacunku a ja zrobiłam to samo.Rywalka znów żuciła się na mnieNie chciałam dłużej czekać.ustawiłam się w pozycji ataku.Łapy przywierały do ziemi, mój odech był spokojny ledwie słyszalny.Coś mnie blokowało pewne ona lecz cieszę się ża mam kogoś takiego ja Snaken, który Wstawił się za mną i wspólnymi mocami unicestwiliśmy żywot Wroga.Snaken za chwilę wysysał z niej całą wolę życia.

Od Sayony cz. 4



Niedawidziłam Brindsi z całego serca. Skrzywdziła feniksa, zabiła mamę i chciała zabić mnie i moje rodzeństewo.
- Pomarz sobie! - powiedziała.
- I tak ci je odbiorę.
- Ha ha. Powodzenia. Jestem najpotężniejszą wilczycą w mojej watasze, nie pokonasz mnie.
- Zakład? Mam coś czego ty nie masz!
- A co takiego?
- Przyjaciół!
Wtedy nad nami, na skale pojawiła się Nebbia, Tajemnicza, Arsenalia, w powietrzu Bethan, Rossa i Demon, a zza krzaków Ake, Jukatan, Zanna i Drago. Reszta walczyła. Brisia wezwała duchy i więcej wlków z jej watahy. Nie byłam na szczęście w centrum uwagi. Na ziemię zeszła Bethan.
- Na słabszych się będziesz wyżywać!? - zapytała. - bez obrazy, Sayona.
- Bo co? - zaszydziła Brisia.
- Walcz ze mną!
- Z przyjemnością.
Zaczęły walczyć.

Bethan  dokończ



Od Tajemniczej



Nudziło mi się dzisiaj, więc postanowiłam odwiedzić Nebbię. Niestety, gdy przyszłam zobaczyłam Nebbię leżącą na ziemi w jej Jaskini. Od razu do niej podbiegłam.
- Nebbia, co jest? - powiedziałam, ale zauważyłam list od Reversa. Przeczytałam
- R... Revers nie... żyje. - wyjąkała.
Zajęłam się nią. Szybko ją uzdrowiłam i od razu wstała. Wzięła w pysk list od Reversa. Zwilżyła go lekko gorzką łzą... Poszła ze mną nad wodospad, położyła list na korze z drzewa i puściła ją z prądem. Rozpłakała się patrząc, jak list odpływa, i się do mnie przytuliła.



Od Sayony cz.3


Wszędzie było pełno ognia, na szczęście Fire i Demon ( ich żywioł to ogień ) zawładnęli nim i skierowali przeciw wrogom. Kali wywołała tornado, które mnie porwało i rzuciło daleko poza pole walki. Zmieniłam kolor na taki "hipnotyczne wzorki" 
 
 sprawiłam, że się kreciło. Pobiegłam na pole walki (trochę dalekoo) i zachipnotyzowałam kilka wilków, żeby walczyły z nami. Niestety, czar nie działał zbyt długo... Rzuciłam kolejny czar, ale taki że widzą ciemność. Zaśmiały się i powiedziały:
- Nasz zywioł to mrok, widzimy w ciemnościach.
- A to przetrawicie!?
Rzuciłam podpaloną kulą wody i podziałało! Demon nakrzyczał troszkę na Rivera, bo wilków z wrogiej watahy nie było tylko pięć... Zobaczyłam jak Fire używa wcielenia ognia i walczy z Kali, która miała wcielenie powietrza.

http://www.google.pl/imgres?q=walcz%C4%85ce+wilki&hl=pl&tbo=d&biw=1013&bih=590&tbm=isch&tbnid=7NWZ76thydQWjM:&imgrefurl=http://wilczyca-nana-i-wilki-z-club-marian.blog.onet.pl/&docid=ux-XSOX_wngK0M&imgurl=http://wilczyca-nana-i-wilki-z-club-marian.blog.onet.pl/wp-content/blogs.dir/914271/files/blog_sd_5121948_8023696_tr_paulo_i_sambi.jpg&w=233&h=216&ei=Re_7UMHyPOne4QTxqoHQBw&zoom=1&iact=hc&vpx=233&vpy=283&dur=5953&hovh=172&hovw=186&tx=135&ty=104&sig=115351806383111022494&page=2&tbnh=144&tbnw=155&start=15&ndsp=21&ved=1t:429,r:32,s:0,i:179

Od tyłu zobaczyłam Brisię.
- Oddaj pióro! - krzyknęłam.
- Pomarz sobie!

C. D. N.



Od Sayony cz.2






Na przeciwko naszego "legionu" stała Brisia ze swoimi wilkami.
- Witaj Sayona. - odezwała się, zmroziło mnie.
- Ty ją znasz? - zapytał Demon.
- Yyyy... Tak jakby... - odpowiedziałam.
- Gotowi?
- Tak! - odpowiedziały chórem wilki.
- Ale pięknie, do ataku! - krzyknęła Brisia.
Wrokie wilki powoli, warcząc podchodziły do nas.
- Już! - krzyknął Demon.
Skoczyliśmy na wilki mroku, prawdziwe piekło. Któryś wiklk (stawiam na Brisię) podpalił pole walki. Zaczął padać deszcz (dzięki bogu!). Zrobiłam z niego dużą kulę, Fire ją podpaliła (potrafi podpalić wodę). Rzuciłam w Brisię, zmieniła się w ducha i przez nią przeleciało... i trafiło w Jukatana.
- Aaaah! - krzyknął.
- Jukatan, przepraszam... - powiedziałam.
- Nic się nie stało. - ziemia uzdrowiła Jukatana i od razu rzucił się na Kali, moją przyrodnią (okropną) siostrę.

C. D. N.



Od Tajemniczej









Szłam sobie z Rossą po łące. Zauważyłyśmy przepięknego motyla. Nie usiadł mi na nosie, więc to nie był Samanta. Goniłyśmy go tak długo, i długo, aż się zmęczyłyśmy, położyłyśmy się na trawie i oglądałyśmy chmury. Motyl był rozbrykany, i ciągle wirował wokół nas. Gdy poszłyśmy z powrotem do Jaskini, przyleciał od razu za nami. Tam, bawiłyśmy się z nim długo.

Od Sayony



- Wojna? - spytałam Nebbię.
- Tak, wojna. Nie masz dzieci ale nie możesz walczyć. - odpowiedziała.
- Czemu?! - spytałam razem z Fire.
- Bo takie są zasady.
- Pozwól nam walczyć. Fire jest wojowniczką, a ja mogę zmienić kolor i wyglądać jak jeden z nich!
- Dobrze, ja pozwalam. Ale spytaj się Bethan albo Demona.
- Dzięki.
Pobiegłam z Fire szukać Demona, na pewno od razu go znajdę.
- Ej, która wataha nas atakuje? - spytała Fire.
- Hmmm... Niewiem, sprawdźmy
- Lepiej najpierw spytać się alfy, czy w ogóle możemy...
- Ok
Zobaczyłyśmy Demona.
- Demon, możemy walczyć???
- Nie! W żadnym wypadku.
- Proszee. Fire jest wojowniczką, a ja zmienię kolor futra i udam, że jestem jednym z nich.
- Dobrze. Przydadzą się dodatkowi wojownicy - Fire spojrzała a niego groźnie - ... wooo... jowniczki.
- Świetnie.
Znów biegłyśmy, ale do najbliższej jaskini po za naszymi terenami. Dobiegłyśy do jaskini de Va Hermess (niczyjej, dla podróżnych) i.. i to oni! Wataha spod ciemnej gwiazdy, czyli wataha mroku. Zobaczyłam martwą Madness. Madness to moja opiekunka z dzieciństwa, jako jedyna nie była wredna. Fire też ją pamiętała. Obydwie miałyśmy łzy w oczach. Nad Madness stała Brindsia stała nad nią i mówiła:
- Parszywa zdrajczyni... Musimy zdobyć ich tereny!
- Sama jesteś parszywaa.. Morderczynii, złodziejka... Nie daruje. - mówiłam pod nosem.
- Ciii! - uciszyła mnie Fire - zmień kolor i do roboty!
- Nie... Nie mogę...
- No już!
- Nie że nie chcę, nie mogę. Za dużo emocjii.
- Grrr... Dobra, chodź.
Poleciałyśmy do Reversa, który zbierał ochotników do walki.
- Walczymy. - powiedziała Fire.
- Co..oo?
- Walczymy. Mam pozwolenie. - wtrąciłam.
- No ok...
Dołączyłyśmy do grupy samców, idących na pole bitwy. Na przedzie szedł Demon, za nim River, Jukatan i Revers. Z tyłu.. tyłu wcale nie było... Reszta była chaotyczna. Szliśmy i szliśmy, nagle Demon się zatrzymał przy naszej granicy.

C. D. N.

Od Rayana- Śmierć



Szłem przez las do watahy wyszkoliłem się na naprawdę potężnego wilka..Lecz nagle przedemną szła zezłoszczona Armia wików..Jeden najwiękrzy zaatakował mnie..Spadłem z rowu..leżałem sam wykrwawiłem się i......



Od Rivera.C.D Demona - Wojna..cz.2



-Ok musimy się natychmiast rozdzielić..Ty Bethan idź ich zatrzymać tak długo jak się da..Ty Demon idź zebrać natychmiastowo Armię..A ja idę zaprowadzić Matki i dzieci do bezpiecznego miejsca,,
Rozeszliśmy się...Czułem się za wszystko odpowiedzialny.>Wszystkie Wilczyce oprócz Nebbi i Sharon ukryłem w żelaznym bunkrze..Miały tam jedzenie itd..
Staneliśmy z Bethan i Demonem wreście na przeciw wroga..
Za nami stała 13-nasto uzbrojona,silna armia wilków z Watahy
-Po co tytaj przyszliście-Warknołem
-Ach...spójrzcie koledzy macie tak dóżo terenów..A my..och jaki to ból cisnąć się na małym terenie-i udawał smutek i załamanie
-Jest was zaledwie 6 ..A nas z 20 wraz z dziećmi ! - Dodałem..
Dziwnie się czułem gdyż tylko ja z nimi rozmawiałem..
-zatem to ty jesteś Alfą...rozliczymy się poźniej..lecz dziś ! Bądźcie gotowi..
i Zniknoł..Myślał że to ja jestem Alfą..Niedał mi się sprzeciwić..
-Bethan..No i co teraz..??
-No..Musisz udawać Alfę...
-ale dlaczego on tak twierdzi.??
-On jest potężnym wilkiem..On widzi w tobie potencjał..
-Walcz koło mnie bethan ..Będziemy razem potężniejsi..
-Niewiem...
-Zaufaj mi..Nebbia i Sharon są lekarkami one będą stały za nami..
-My będziemy walczyć z tamtym Alfą..bo razem damy radę...Demon! Ty zostaniesz przewodniczącym armi..Damy radę !-Dodałem po czym poszliśmy z armią omawiać strategię

Od Rossy do Ake



Ake wiem co powiedziała Ci Tajemnicza.
Bardzo cię lubie.Ale nie wiem co ci mowiedzieć.Wiem
co o mnie myślisz.Nieznasz mnie ai ja Ciebie.Lubie cie.
Wiem ,że kochasz się w Sayonie.
Poszliśmy więc do wodospadu.Na zachód słońca.
Dużo rozmawialiśmy i Ake odprowadził mnie do domu.









Ake dokończ.




Od Tajemniczej





Gdy usłyszałam krzyk Simony na chwilę przestało mi bić serce. Ale dzięki Leyli znowu biło, bo trąciła mnie nosem, i się opamiętałam. Pobiegłam, szybko do niej, ale od razu się zatrzymałam, bo zobaczyłam wilki z innej Watahy, które przyszły na wojnę. Layla się zdenerwowała. Jest kotem śmierci więc mogła ich zabić. Zielonym okiem może zabić, a niebieskim wskrzeszać. Były przed nami dwa wilki. Layla mrugnęła do jednego i go zabiła natychmiast. Z drugim poradziła sobie tak samo jak przed chwilą.
- Baardzo dzięki Layla - pogłaskałam ją
- Mrrrrrrrrrrrr.... - ( Mruczała )

- Simona! Chodź! - powiedziałam szybko
Simona pobiegła ze mną do naszej Jaskini.
Wilki od razu pobiegły za nami, ale Layla zaczęła prychając ostrzegać, że ich zaraz zabije. No i się cofnęli.



Od Rossy do Ake




Gdy z Tajemniczą, Simoną i Samantą.Nagle przyszedł Ake.
Zarumieniłam się.Nagle Tajemnicza wzieła Ake na bok.
A ja zostałam z Simoną i Samantą.Bałam się , że zdradzi naszą
tajemnice.Przestraszyłam się.Gdy przyszli Ake poszedł z zarumienioną
twarzom.Bałam się co powie Tajemnicza.Szybko zamnkełam oczy i
czekałam asz coś powie.Zrobiło się ciemno.Tajemnicza powiedziała
-pójdźmy do naszych jaskiń bo jest już ciemno.Mówi Tajemnicza
-Tajemnicza mówi dobrze.Mówi Rossa
-dobrze.Mówią Simona i Samanta
I tak poszłyśmy do jaskiń.