sobota, 19 stycznia 2013

O Demona

Zauważyłem światło bijące z jaskini. Chciałem tam lecieć, ale zobaczyłem pod drzewem Sharon. Była zimna i kaszlała.
- Sharon, trzymaj się. Walcz do końca.-szepnąłem
Chwyciłem ją w zęby gdy zauważyłem wszystkie wilki z watahy. Podałem ją Reversowi.
- Szybko zabierzcie ją do jaskini. Ma gorączkę. Dajcie jej wywar z ziół.
- Dobrze.-powiedziała Nebbi
Podleciałem do jaskini.
-Moc nadal działa.- pomyślałem
Wpadłem do jaskini oświecając ją z Bethan. Podeszłem do niej i do Rivera.
- Jego też zaangażowałaś w to poszukiwanie ?!- prychnął złośliwym śmiechem
- Cicho bądź ! Ty nie widzisz co się dzieję ?! Wszyscy was szukali. Sharon jest bardzo chora. Nie wiadomo ile jeszcze przeżyje !!- wygarnąłem mu
- Ale..- powiedział
- Nie ma żadnego "ale", Sharon może zginąć. Kto wie gdybyśmy cię nie szukali może ona by już nie żyła, a ty byś ginął !!!- wrzasnąłem
- Bethan, opanuj go !- powiedział River
- Nie ! On mówi prawdę ! To dowód że chodź masz 5 lat to jesteś nieogarnięty ! Jak szczenię !!!
- Ja chcę zginąć...- powiedział cicho ale ostro
- A ja chce gwiazdkę z nieba ! I chce też byś żył !!- powiedziałem ostro
Bethan otworzyła oczy zdumiona.
- I zrozum czy chcesz czy nie !! Może masz i te 5 lat. Ale rozum nie masz rozwinięty !!!
Po chwili zrozumiałem że nigdy go tak go nienawidziłem. Nienawidziłem go jak mało kto. Zaczęło grzmieć i lać.
- Ruszaj się !- powiedziała ostro Bethani do Rivera
- NIE !!!- krzykną
- TO MOŻE MAM CIĘ PONIEŚĆ, SZCZENIAKU !!!!!!
River był zaskoczony. Wstał i wykuśtykał z jaskini. Lecieliśmy przed nim, a on szedł za nami. Zalecieliśmy do jaskini. Wszyscy stali obok Sharon.
- Co z nią ?- spytaliśmy z Bethani jednocześnie
- Nie zbyt...- szepnęła Nebbia
Opuściłem łeb nisko.
Bethan przełknęła głośno ślinę.
- Jak już mówiłam chciałam wam coś powiedzieć....-powiedziała

Bethan ???



Od Tajemniczej




Od czasu zniknięcia Samanty jestem samotna. Czuję, że na świecie nie ma nikogo, oprócz mnie. Podniosła mnie na duchu Sayona. Podeszła do mnie i powiedziała:
- Wiem, że jest Ci ciężko. Poznałaś dopiero swoją siostrę, ale jej już nie ma. Wiem co czujesz. No, przynajmniej połowę. Też poznałam swoją siostrę, której dawniej, nie znałam.
- Dzięki. Ty mnie rozumiesz - poczułam się trochę lepiej, ale nie przestałam płakać.
- Nie ma za co. Jesteśmy przyjaciółkami. - powiedziała Sayna
Przytuliłyśmy się do siebie. Sayona mi pomogła. Bardzo ją lubię.



Od Tajemniczej



Od nie dawna, dzielimy Jaskinię z Samantą. Wstałam dziś wesoła. Ale... Samanty nie było... Został tylko ten liścik:


Tajemnicza, Simona. Nie chcę się wtrącać
w Wasze życie... Dlatego w nocy uciekłam,
by zacząć nowe życie... Założę swoją własną
Watahę. może, kiedyś, odwiedzę Was...
Nie martwcie się o mnie... Poradzę sobie.
Tajemnicza, będę Cię odwiedzać w każdym
śnie, każdej nocy. Będę się pojawiać też w
Waszej Watasze w postaci motyla...
Jeszcze się zobaczymy... Obiecuję...

Samanta

Przeczytałam go z łzami w oczach. Pobiegłam sama jak najdalej bardzo smutna, Płacząc... Dobiegłam tam, gdzie zobaczyłam Samantę na żywo... Zawyłam... Wołając ją... nie przyszła... Ale wiem, że będzie zawsze przy mnie...



Od Reversa

Sytuacja z Riverem i Damonem zaczeła mnie coraz bardziej irytować.Rozumiem Damon kochał Bethan ale nie musiał wciąż wyzywać mojego syna jako ojciec miałem go dość.Postanowiłem więc zebrać się na odwagę i pójść do niego.Nie bałem się go wiedziałem do czego był zdolny mimo iż go nie znałem.
-Hej damon-podszedłem do niego.
-O cześć Revers?Nie mieliśmy okazji się poznać.
-Tak wiem ale przychodzę w innej sprawie w Sprawie mojego syna
-Rivera?-widziałem w jego oczach złość
-Tak posłuchaj nie mam zamiaru się z tobą bić,zacznijmy od tego że doszły mnie słuchy że próbowałeś zrobić coś mojemu synowi?
-Nie..tak jakby
-Demon rozumiem Kochasz bethan i nie chcesz aby mój syn ją nękał prawda?To chłopie weź w końcu powiedz mu to, powiedz mu że nic nie zdziała że szpiegując was próbując rozdzielić nic nie poradzi.
-Revers gdyby to było takie proste..
-Rozmawiałem z nim ta jego ucieczka i cała reszta kłopotów wzięła się nie tylko z zazdrości była ona poprostu przejawem głupoty i wieku.
-Jasne..-powiedział sucho i odszedł.

piątek, 18 stycznia 2013

Od Bethan do Demona CD

Zdenerwowałam się na Rivera.Wydawał się taki no cóż ogarnięty.Ale żeby robić z igły widły?Jako że ja i Demon jako jedne z jedynych latających szukaliśmy ich z góry.Robiło sie coraz ciemniej a moi kompanie widzieli coraz gorzej.
-Demon.Mam pomysł.
-Jaki?-Powiedział w pośmiechu.
-Ci tam na dole nic nie widzą.Połączmy moce i oświatlmy im drogę.-Demon bez słowa złapał mnie za łapę.Zatrzymaliśmy się w powietrzu i światło zaczeło od nas bić jak od słońca.Było widno jak za dnia.
-,,Demon skoro to nam sie udało, to spróbujmy namierzyć ich"
-Dobrze.-Po chwili wiedzieliśmy gdzie są.Byli w jaskini drugim końcu lasu.
-Zawracamy! Są na drugim końcu lasu!-Wszystcy zaczeli wracać się.Po kilku minutach dotarliśmy do ich kryjówki.Weszłam do jaskini.Sama lecz nadal świecąc jasnym światłem.Zobaczyłam Rivera.
-Czemu uciekliście?
-Bethan?
-Czemu uciekłeś i wplątałeś w to Sharon?
-Czemu?Boli mnie serce.I nie nie wrócę tam.
-River wszystcy cie szukali.Wróć proszę.
-Nie !
-Nie proszę o to dla siebie lecz dla twojej matki , ojca i dla Sharon.Popacz do jakiego stanu doprowdziła ją ta ucieczka.

<<River, Demon?>>

Od Demona


I się stało. Ona mnie kochała... A ja ją...
- Tak...
Bethan uśmiechnęła się do mnie a ja do niej.
- Musimy to powiedzieć reszcie.-powiedziała
- Tak.
Biegliśmy do watahy. Czułem ja rozpiera mnie energia. Kocham Bethan.
Szybko dotarliśmy do reszty. Biegłą do nas Nebbia i Revers.
- Musimy wam coś powiedzieć...-zaczęła Bethan
- RIVER I SHARON. ONI UCIEKLI !!!
- CO ?!- warknąłem
- NIE MA ICH.- rozpłakała się Nebbia
- Musimy ich znaleść !-powiedziałem
- Tak, ruszajmy !- odpowiedziała Bethani

Bethan ???

Od Nebbi



Szłam spokojnie przez las..Patrząc na poranną rosę oraz słuchając jednocześnie bicia serca drzew
Jedynie nie dawała mi spokoju sprawa z Riverem..
Powiedziałam o tym Mejsi i Tajemniczej..Żeby ich dzieci i one uważały na Demona...
Szłam sobie z Nimi i ich pociechami spotkałyśmy moją córkę Sharon..
Po drodze zebrałyśmy cała watahę..Opowiedziałam wszystkim o Riverze
Nie było tylko właśnie Bethan,Rivera i ...Demona....

Od Ake do Rossy



Rossa dała mi dużo do myślenia... Lubie ją, i może kiedyś... Sayona ma rację - nie powinienem zniekształcać tej przyjaźni...
Ale czy to co Tajemnicza mi powiedziała to prawda? Chciałem się upewnić... Podeszłem do Rossy i spytałem:
- To prawda, że się we mnie zakochałaś?
- Hmmm... Taak prawda... - odpowiedziała Rossa. - czemu pytasz?
- A tak sobie...
- Heh. A ty, co o tym myślisz?
- Jaaa? - zdziwiłem się... - No wiesz... ja nie mam zdania, bo prawie cie nie znam, ale polubiłem.

Rossa - dokończ.

Od Sayony - siostra cz.2



Odkąd spotkałam Fire, Ake gdzieś wsiąkł. Szkoda. Zaprowadziłam Fire do Bethan.
- Cześć. - powiedziałam.
- Hej. Kim ona jest? - zapytała Bethan.
- To Fire, moja siostra.
- I pewnie chciałaby dołączyć do watahy?
- Tsa... Może?
- Najpierw zadam jej kilka pytań. Mozesz zostać.
Fire podeszła trochę bliżej Bethan i usiadła naprzeciw niej.
- Jaki jest twój żywioł? - spytała Bethan.
- Ogień i mrok. - odparła Fire.
- Powinnam się domyśleć. Odkryłaś wszystkie moce?
- Raczej nie.
- Opowiedz mi swoją historię.
Fire opowiedziała Bethan swoją historię (w formularzu).
- Dobrze. Możesz dołaczyć do watahy. Sayona, - Bethan zwróciła się do mnie - będziesz dzielić jaskinie z Fire?
- Tak.

Od Rossy



Gdy Tajemnicza już poszła zostałam tam jeszcze.
Gdy nagle przyszła Bethan.Spytałam ją co tam u niej.
Ona opowiedziała mi o wszystkim.Teraz wiem co w
naszej Wtasze się dzieje.Gdy powiedziała mi o tym
to jeszcze posiedziała ze mną w ciszy i poszła a ja też.
Poszłam jeszcze na łonke i spotkałam Mejsi.Spytałam
ją dlaczego tu siedzi.
-myśle sobie. A co? Pyta Mejsi
-tak się pytam. Mówi Rossa
-a cha. mowi Mejsi
Posiedzieliśmy sobie razem.Później wstałam i rozluźniłam swoje skżydła.
Powiedziałam
-to pa do jutra. Mówi Rossa
-pa pa. Mówi Mejsi



Od Tajemniczej do Ake i Rossy




Szłyśmy sobie razem po łące z Simoną, Samantą i Rossą. Rozmawiałyśmy Bawiłyśmy się itd... Przyszedł nagle Ake. Rossa zarumieniła się jak niewiem... Asz wstyd mi było :P . No bo... To oczywiścieja musiałam ją mu przedstawić.
- Cześć Ake... To jest Rossa. Rossa, to jest Ake.
Przywitali się.
- A... Co tak koleżanka się zarumieniła?? - pyta Ake uśmiechnięty.
- Ake, mogę z Tobą porozmawiać?? - spytałam. Chciałam mu coś powiedzieć...
Poszłam z nim. Rossa, Samanta i Simona zostały tam.
Gdy byliśmy już dosyć daleko, powidziałam mu:
- Ake, słuchaj. sorry, że mówie Ci to właśnie w tej chwili, ale... Rossa... Ona... Cię.. Kocha... - niewiedziałam co powie. O przecież kocha się w Sayonie...
- Aha... A od kiedy?? - wyglądał na ciut zdenerwowanego...
- Od kąd kiedy doszła do watahy... Nie gniewasz się??
- Nie z kąd. Dzięki, że mi to powiedziałaś.
- Nie ma za co.
Poszliśmy do dziewczyn. Ake specjalnie szedł z powrotem obok Rossy :P .

Od Simony


Szłam sobie z Rossą ( moją ciocią ) po łące. Nudziło nam się trochę. Nagle Rossawpadła na fajny pomysł. Złapała mnie i poleciała w górę. Usiadłyśmy na największej chmurze. Bawiłyśmy się w najleprze... Świetna zabawa. Gdy skończyłyśmy, i zleciałyśmy w dół, szybko pobiegłam poznać moją nową ciocię - Samantę.



Od Bethan do Demona

-Wiesz jest sprawa.Dość trudna sprawa.Nie wiem jak to powiedzieć.Więc z grubej rury...ach...Zostaniesz moim partnerem?
-Yyyy Bethan nie wiem co powiedzieć...

<<Demon?>>

Od Demona do Bethan


Opuściłem łeb nisko. Matołeczek Rivereczek odszedł. Może odszedł. Podniosłem łeb do góry i spojrzałem na chmurę na której siedziała Bethan. Zacząłem biegać w kółko by się zamienić. Zamieniłem się szybko i podleciałem do Bethan. Siedziała nieruchomo. Siadłem obok niej. Spojrzałem na mnie a ja na nią.
- Co z Riverkiem ?
- Mam go gdzieś, osioł niemądry...
- Ej, nie martw się jakoś to będzie...
- Ja nie wiem.
Słońce zaczęło wschodzić.
- Nie smuć się, bo ja się będę smucić.

Bethan ???



Od Tajemniczej-poznałam swoją siostrę




Po dniu przeżycia z tym magicznym motylem, poszłam spać... Śniła mi się ta wilczyca, w którą się zamienia... była wyraźniejsza niż wcześniej... I... Piękniejsza. Gdy wstałam ( była 4 rano ) o razu poszłam na łąkę. Bardzo długo szukałam motyla. w czasie, kiedy chciałamsię poddać, zauważyłam go właśnie kiedy zleciałw dół nie wiadomo z kąd... Znowu usiadł mi na nosie... spojżałam w niego... I nagle... BUM!!!!!!!!.................
Zamiast motyla pojawiła się wilczyca... taka sama, jaką miałam w śnie... Piękna. O taka:



Spojżałam na nią, ona na mnie... Podeszłam do niej.... Dotknęłam ją...
- Jestem Samanta.... Jestem... Twoją siostrą Tajemnicza... Twoją... Siostrą.... - powiedziała wilczyca.
- Co? to... Niemożliwe...!! Wreszcie...poznałam swoją siostrę.... - powiedziałam cicho.
- Spokojnie... Opowiem Ci moją historię... Gdy zmarłam... w wojnie, postanowiłam dzięki swojej mocy, się wskrzesić, zamienić się w motyla, i Cię odnaleźć... Wiedziałam, że mi pomożesz... Niegniewasz się?
- Co? nie nigdy... na swoją siostrę? - uśmiechnęłam się.
przytuliłyśmy siędo siebie. postanowiłam przedstawić ją wszystkim z Watahy. Gdy doszłyśmy, od razu weszłyśmy do Jaskini Bethan.
- Cześć Bethan... To.... Jest moja siostra. - powiedziałam
- Siostra? Odnalazłaś swoją siostrę! - szczęśliwie zdziwiła się Bethan.
- Jestem Samanta. Miło mi Cię poznać.

Od Bethan do Demona CD

Demon miał rację.Zaa krzaków obserwował nas River.Przyciągnełam go do nas siłą wiatru.
-Czego chcesz?-Zapytałam sie z nutą złości.
-Jak możesz mi to robić? Co?Jak możesz spędzać czas z Demonaem wiedząc że kocham cię.
-Nie bądz egoistą.Mogę spędzać czas z każdym kim chcę.
-Ale ja cię kocham!
-A jak kocham Demona!-Już się zdenerwowałam.
-Bethan...-Demon zaczoł coś mówić.
-To ja odchodzę.
-Znów to zaczynasz?
-Tak.Bo dla ciebie liczy się tylko ten idiota!-Demona podniósł się i skoczył na niego.Ale nie zdążył.Wokół Demona pojawiła się tarcza przez którą mógł tylko nas słyszeć.
-Jedynym idiotą tu jesteś ty River.Jezeli nie rozumiesz moich uczuć to tylko dowodzisz ze jesteś niedojżały.Kiedyś na pewno znajdziesz kogoś kto doceni cię.Ale to nie ja.-River odbiegł zdenerwowany.Puściłam Demona po czym bez słowao poleciałam w stronę ciemnego nieba gdzie wsiadłam na jedenej z nielicznych tego dnia chmur.

Od Tajemniczej




.


Szłam sobie z Nebbią po łące. Chciałyśmy odpocząć od wszystkiego. Naprawdę jesteśmy zmęczone, więc umówiłyśmy się o godzinie 14.00 przy Jaskini Nebbi. Szłyśmy, szłyśmy.Zobaczyłyśmy dziwnego motyla.
Wyglądał jak... By był jakiś... magiczny jakiś... dziwny, a za razem piękny.
O tak:

Goniłyśmy go, lecz nie chciał uciekać. W pewnym momencie... Usiadł mi na nosie. chciałam go delikatnie przegonić łapą, ale się spłoszył. Był dosyć odważny. Gdy zobaczyłam w jego, zapomniałam o wszystkim i poczułam w nim... bratnią duszę... Widziałam go w... Postaci wilka... piękny...
Ta wilczyca, w którą się zmieniał, wygląda tak... :
http://wilczyraj.blox.pl/resource/Duch_Bruno.jpg
Nagle, obudziłam się. Motyla, ani wilczycy, już nie było...

Od Demona



Leżałem na skale przy granicy i patrzałem w gwiazdy. Prawie dzisiaj wogulę nie byłem w watasze. Nie chciałem przebywać z Riverem w tym samym miejscu. Normalnie jak mnie jeszcze raz wnerwi to zabiję go !! Przypomniałem sobie o Bethani. Jej minę.
- Na co czekasz ? Aż będzie za późno ? Aż ona znajdzie sobie kogoś innego ? Aż zapomni ? Demon, ogarnij się ! Możliwe że jutro, za miesiąc lub rok... nie będzie o co walczyć...- mówiłem do siebie.
Zawyłem głośno. Nie myślałem że to się stanie ale jakiś wilk odpowiedział. Znałem to wycie. Usłyszałem kroki i podniosłem łeb. Z tyłu za mną był las. Tam coś stało. Tym czymś była ona... Bethan. Podeszła do mnie cicho i położyła się na trawie. Leżeliśmy w milczeniu.
- Chodź na skałę, jest tu dużo miejsca.
Wskoczyła na skałę obok mnie i położyła łeb.
- Ej, co się gryzie ?
- River.
Przełknąłem ślinę. Z wielką chęcią zmiótł bym go z powierzchni ziemi.
- Zrobił ci coś ?
- Nie... Tak...
- Możesz to wykrztusić. Nikomu nic nie powiem.
Opowiedziała co się stało gdy jak napisał River wyszedłem z podkulonymi uszami. On chyba nie odróżnia wilka który podkulił uszy, a wilka który po prostu odchodzi w dal. Jednak pominęła jakiś fragment, bo się zarumieniła i przerwała.
- I chciałam ci coś powiedzieć...
- Co ?- powiedziałem cicho
Odwróciłem głowę.
-Więc...- nie skończyła Bethan zdania
- Bethan czy tam obok drzewa nie stoi River. I moje przypuszczenia mnie nie myliły. Wyszedł zza drzewa River, wnerwiony.

Bethan ???

Od Rossy



Od razu gdy przyszłam do watahy Polarnej Gwiazdy , i gdy zobaczyłam
wszystkie wilki zakochałam się w Ake.Nie powiedziałam o tym Tajemniczej.Ale to moja kuzynka.Poszłam nad wodospad i rozmyślałam
gdy nagle przyszła Tajemnicza.
-co robisz Rossa? spytała Tajemnicza
-myśe sobie.A co? mówi Rossa
-może zakochałaś się w kimś?pyta Tajemnicza
-no może.odpowiada Rossa
-a wkim?pyta Tajemnicza
-wwww... mówi Rossa
-no w kim?pyta Tajemnicza
-w Ake. odpowiada Rossa
Gdy jej to powiedziałam zaczeła się śmiać.Spytałam ją dlaczego się śmieje.A ona powiedziała , że nie myślała że tak szybko się zakcham.
A jednak



Od Rivera...Do Bethan


Zaczynając od tego że mam 4 lata..To zawiodłem się..zakochałem się w Bethan..lecz nie miałem u niej szans powiedziałem jej o tym kiedy wróciła ..
-Bethan..?
-TO WSZYSTKO TWOJA WINA ŻE GO NIEMA !!!-Wygarneła mi
Sojżałem na nią i powiedziałem
-Odchodzę..
-CO?! NIBY GDZIE..NIE MASZ PRAWA !
-Idź szukać Demonka....Ja muszę się zastanowić czy warto żyć..Nie odchodzę...Jeśli odejdę przyjdę do ciebie...A potem chyba się zabije
Widze że niema tu dla mnie miejsca..
-ale..Ale..nie,nie..Ja , ja nie mówiłam serio...Nie chcę żebyś odchodził ..a z Demonem..to..
-Nic nie mów...A po zatym ma 4...lata!..Niestety nikt tu mnie nie zauważa..Powiem ci coś..
-Mam 4 lata..! I jestem w tobie zakochany..Lecz to bajka...
Bethan nic nie mówiła..Była zdekoncentrowana..ja czy Demon...Spojżałem na nią lecz ta nadal niewiedziała...
-Żegnaj...-Powiedziałem smutnie
Byłem koło wodospadu gdy nagle podleciała do mnie zapłakana Bethan...
.....................

Bethan ???

Od Rosy





Gdy napadli moją Watahę nie miałam się gdzie podziać. Lecz moją wybawicielką okazała się moja kuzynka. Od razu przjęła mnie do Watahy Gwiazdy Polarnej. Poznałam tam wielu przyjaciół. Znalazłam tu swoje miejsce i teraz mam własną Jaskinię obok Tajemniczej i Simony. Bardzo mi się tu podoba i mogę rozwijać swoje Żywioły. Bardzo się cieszę, że znalazłam wreszcie swoją kuzynkę, i że jestem ciocią.

Nowy członek-Rosa!



Imię: Rosa
Płeć: Samica
Wiek: nieśmiertelna 2-latka
Cechy: szybka, miła, pożądna, pomocna, dobra, radosna
Stanowisko: Strażniczka, Wojowniczka
Żywioł: Woda, Powietsze
Moce: WODA, POWIETSZE wszystko co może być
Partner: Szuka
Rodzina: Jest kuzynką Tajemniczej
Historia: Inne wilki zaatakowały jej watahę i była zmuszona uciec. Znalazła się tutaj.
Właściciel: 20wikusia02
Inne zdięcia: brak

czwartek, 17 stycznia 2013

Od Bethan do Rivra i Demona

-To znaczy River...ach.. to nie jest tak że ja nie jestem gotowa.Jestem ale, nie dla ciebie.Spójż na nas.Ja mam 5 lat.A ty jesteś roczniakiem.
-Ty też traktujesz mnie jak szczeniaka!
-Tak, ciesz się tym że nim jesteś.Kiedy dorośniesz nie będziesz już miał u mnie tak różowo.
-Niby jak różowo?
-Wiesz że za atak na alfę dostaje się albo wyżucenie z watahy lub zawieszenie?
-Przecież ja zaatakowałem...tylko..Demona....Demon jest alfą!?
-Jeżeli się zgodzi to tak.


Poleciałam przez las szukając Demona.Nigdzie dosłownie nigdzie nie mogłam go znaleść.Poddałam się po godzinie. Nigdzie go nie było...

Od Sayony do Ake' a - siostra






Wyszłam dziś z Ake' iem (po przyjacielsku) na spacer - piknik. Była cudowna pogoda! Szliśmy na skraj łąki, tam gdzie były jabłonie (z jabłkami rzecz jasna). Ake wywołał mini-trzęsienie ziemi, żeby jabłka pospadały. Zaczęliśmy je jeść, a potem bawiliśmy się na łące (trochee jak szczeniaki...). W pewnej chwili Ake usiadł pod drzewem i powiedział, że chwile odpocznie. Usiadłam obok niego.
- Mogę cię o coś spytać? - zaczął Ake
- Jasne, mów.
- Bo... Wiesz, podobasz mi się i chciałem cię zapytać... Czy chciałabyć być moją partnerką? - zapytał.
Zaczęła się we mnie wojna uczuciowa. Ake był słodki, miły, kochay i mnie uratował..., ale... jak starszy brat...
- Nie, wybacz. Ale bez ciebia jako mojego przyjaciela i niczego więcej... To nie byłoby to samo... - odpowiedziałam z trudem.
- Rozumiem, to zapomnij o tej rozmowie.
- Okej - roześmiałam się, Ake też.
Nagle krzaki się poruszyły, zobaczyłam z Ake' iem za nimi wilczycę.
- Kim jesteś?!? - zapytał Ake zdenerwowany (chyba ta wilczyca słyszała naszą rozmowę).
- Fire, moja wataha zginęła. - odpowiedziała (najwyraźniej) Fire.
- Tak, to ta sąsiednia... Przykro mi. Pochodzisz z tej watahy? - zapytałam.
- Nie, z watahy mroku. Uciekłam z tamtąd z siostrą - Another, i braćmi - Sammy' m i Dantem. Miałam jeszcze jedną siostrę, która została w watasze mroku, nazywała się Sayona.
- Ja jestem Sayona, też miałam siostry i braci i pochodzę z watahy mroku...
- Siostra?
- Fire! - byłam straasznie szczęśliwa!
Fire opowiedziała mi swoją historię, ja jej swoją, a Ake obserwował wszystko z boku.
- Chcesz dołączyć do tej watahy? - zapytałam.
- Tak!
- Porozmawiaj z Bethan, jest Alfą.

C. D. N.

Od Tajemniczej



Ostatnio, gdy byłam na łące, zobaczyłam przepięknego ptaka. Gdy go zobaczyłam pozułam wielką radość. Kiedy on mnie zobaczył, zaczoł wirować wokół mnie i rozsiewał jakie gwazdy, dzięki którym koło mnie rosły kwaty. Ten ptak, był ptakiem rajskim. Kolorowy, jak papuga. Nawet bardziej. Jest naprawde przeeeeeeeepiękny. Gdy go widzę zapominam o wszelkich smutkach....
Wygląda identycznie jak na tym zdjęciu:

Od Simony do Demona



Dziś rano, gdy wstałam o szóstej ( byłam druga, bo Demon jest zawsze pierwszy ) Demon zaprosił mnie, żebym się na chwilę z nim się przeszła, bo chce mi coś powiedzieć. Poszłam z nim na łąkę, a dokładnie usiedliśmy na skale. Powiedziałam :
- Demon, bardzo Ci dziękuję, że wyłowiłeś mój wisiorek z wody.
- Nie ma za co...
Oboje się do siebie uśmiechneliśmy i oglądaliśmy wschód Słońca.
- Simona? - powiedział Demon
- Tak ? - Byłam ciekawa
- Muszę Ci coś powiedzieć...

Demon dokończysz?



Od Tajemniczej




Gollum się wyprowadza. Nie byłyśmy smutne, bo i tak krótko go znamy. Spakował swoje lumpy w swoją różową torebeczkę. Muszę przyznać, że do niego pasuje ta torebka. Stałyśmy w rogu, gdy się pakował. Cieszył się. Musiał się wyprowazić, bo teraz pracuje na cały etat. W momencie, gdy się spakował, założył różową torebeczke na ramię, ( jak kobiety robią ) i wyszedł. Wyciągnął z torebki klucze jak do samochody, nacisnął je, usłyszałyśmy dźwięk: Pip, Pip!
Jak do samochodu, otworzyły się jakieś wrota. ( To były wrota, dzięki którym wchodzi do świata ludzi ) Wyszedł na zawsze. Teraz mieszkamy razem. Nie jestem smutna, bo i tak go za mało znałam.

Od Rivera Do Demona i Bethan



Jestem zaszkoczony zachowaniem Demona...
Traktuje mnie jak dziecko.Co on myśli że ja biegnać nieumiem.Czy nieść wilka na grzbiecie..
Złość mnie rozpierała jaki on jest..Lecz wiedziałem że z nim lepiej nie zadzierać...Pamiętam co mówił mi Ojciec..
Postanowiłem go odwiedzić i mu to wszystko powiedzieć
-Demon!
-Co?!Gdzie?!..O to ty! Co u ciebie słychać-Powiedział jak do dziecka
Przycisnełem go do ściany.
-Jeśli myślisz że jestem jakimś małym słabym wilczkiem to jesteś w wielkim błędzie!-warknołem
-Grozisz mi! - Powiedział już zły
-Nie! To ostrzeżenie..Nie traktuj mnie jak dziecko..!
-Ależ nie traktuje-powiedział żałośnie..kpiącym głosem
-Nie..?!..To chociaż daj mi działać..Nie jesteś jednynym samcem w tej watasze...Więc uważaj..żebyś skrzydełek nie połamał
-Bethan mnie uratuje..A twój tatuś mnie uczy więc czekaj aż się naucze..
-Oh..Bethan cie uratuje...Ha!..Właśnie do niej szedłem..Więc pa!
I Przestałem go przyciskac do ściany..
-Bethan jest moja ! Odwal się od niej szczeniaku ! -I się na mnie rzucił
-Ona nie jest niczyja ! Oni twoja..Ani moja..Ani nikogo!-broniłem się
Demon mnie gryzł..A ja jego..To była równa walka..Lecz Bethan cały czas nas opserwowała,,
-Co to ma ZNACZYĆ?!-wygarneła..
-Popchneła Demona i oderwała go odemnie..
-Nie denerwuj mnie już szczeniaku..!- Nie zwracał uwagi na Bethan
-Nie denerwuje cię..Tylko mówię że Bethan nie jest twoja ani niczyja !
-Co?! Demon !!-Zdenerwowała się Bethan
-To była chwila Emocji..!
-Chwila Emocji...Pogryzienia też nią były ?!
Demon skulił uszy i pobiegł
-Nic ci nie jest River.?
-Nie.!...
-Co tu wogule robisz?!
-Przyszedłem mu powiedzieć żeby mnie nietraktował jak dziecko...Nagle powiedział że ty go uratujesz..i powiedział że jesteś jego...
-Beszczelny...
-Może miał powód...
-Co?!
-Podobasz mu się...A ty mi się podobasz..Lecz ja jestem od niego młodszy...I traktuje mnie jak śmiecia...
-Riveer...Dla mnie niejesteś śmieciem..Jesteś prawie jak brat..
-Brat?!
Bethan nic nie mówiła gdy nagle...
-Niewiem..właśnie..Niewiem..
-Ale ja cie kocham..Od pierwszych dni w watasze
-Chyba nie jestem gotowa...
-Rozumiem cie..Twoje zdanie zawsze będe szanować..Nawet jeśli oznacza ból i smutek...To twoje życie..
........

Bethan????

Od Tajemniczej



U nas w Watasze jes tcoraz lepiej... Ale byłam ostatnio w jakimś tajemniczym miejscu.... postanowiłam tam znowu iść... Szłam, szłam nie mogłam go odnaleść... Nagle... zobaczyłam je... Było piękniejsze niż wcześniej, kiedy tam byłam.... Pomyślałam << Łał...>> Było po prostu pięknie. Wyglądało tak... :


Piękne, prawda? Naprawdę... Zobaczyłam tam coś, i się bardzo przestraszyłam... Lecz zobaczyłam, że to tylko mały, młody krab... Wspaniale...



środa, 16 stycznia 2013

Od Bethan do Demona

Wstał.Stałam przy wyjściu mojej jaskini.Cała zamyślona jednak nadal czujna.Słyszałam jak do mnie podchodzi jak mnie przytula.Ja nadal patrzyłam się w miejsce gdzie leżał.
-Bethan?
-,,Co?"-Zaczełam mu wysyłać moje słowa umysłem.
-Jak ty to robisz?
-,,Normalnie.Nie możesz cały czas ryzykowąc dla mnie to cie kiedyś zgubi"
-Muszę cię ratować.Nie uważasz że jestem w tedy odważny?
-,,Odwaga nie polega na tym aby się narażać bez potrzeby"
-Jak bez potrzeby? Miałem cię tam zostawić?
-,,Tak.Nic mi nie było.Musiałam sie odstresować.Pamiętaj że jestem nieśmiertelna"

Od Demona

Leżeliśmy wszyscy w jaskini. Postanowiliśmy czekać tam. Alfa i reszta może zaatakować w każdej chwili.
- Nudzi mi się !- krzyknął Bruno
- Wszystkim się nudzi- próbowała pocieszyć go Mejsi
- Bethan znajdzie dla nas jakieś fajne zadanie. Prawda Bethan ?- powiedział Jukatan
Zapadła cisza.
- Bethan ?
Biegaliśmy po całej jaskini.
- Nie ma jej !- krzyknął Zanna
- ŁAŁ ! Geniuszu !- krzyknąłem
- Musiała wyjść.- powiedziała Tajemnicza
- Tylko kiedy ?- spytał River
- Dawno.- powiedziała Simona
Nastała długa cisza. Rozpadało się... Phi... Lało jak w powódź. Na dodatek ściemniło się i zaczęło grzmieć. Wystawiłem łeb na zewnątrz.
- Idę jej szukać !- powiedziałem
- Ja też !- krzyknął River
- NIE !!!!- wrzasnął Zanna.- Ani mi się śni. Jesteś za młody by podróżować w deszczu. Zachorujesz !
- ZANNA !!! River jest dojrzały. Powinien ze mną iść. Będę go miał na oku.
Cisza...
- Dobrze ! Możesz iść River.
- Dzięki tato !- i przytulił się do Zanny, spojrzał na Sharon i wyszedł.
Biegliśmy przez las. Byliśmy tak daleko od domu że jakbyśmy zawyli to by nas nie usłyszeli. Deszcz zaczął padać mocniej.
- Rozdzielimy się. Idź na plażę, a ja pójdę dalej w las.
- Dobrze... Demon ?
Tak ?
- Dzięki że przekonałeś tatę by mnie puścił.
- Nie ma sprawy... !- uścisnąłem go po męsku.- Biegnij !
Biegłem długo cały czas wołając Bethan. Usłyszałem krzyk i wycie Rivera. Zawróciłem ostro i zacząłem biec. Przekroczyłem prędkość światłą i dźwięku, ale powstrzymywałem się by się nie zmienić. Było by głupotą latać w deszczu. Zauważyłem Rivera i Bethan. Leżała całą we krwi i nieprzytomna obok niego.
- NIE !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!- wrzasnąłem
- Żyje...- powiedział
Wtem stało się coś strasznego. Deszcz przestał padać i piorun przywalił w ziemię. Trawa zapaliła się wokół nas.
- Co teraz ?!- krzyknął River
- Zarzuć mi ją na plecy !
- CO ?! OSZALAŁEŚ !!
- Dajesz !
River chwycił Bethan i zarzucił mi ja na plecy.
- Spadnie ?- spytałem
- Rusz lekko.
Zrobiłem dwa kroki.
- Nie.- powiedział
Biegliśmy szybko i długo. River zatrzymał się.
- Nie mogę !!
- Jeszcze trochę ! Biegnij !
- Nie mogę !
I zdecydowałem się. River był mały. Chwyciłem go w zęby i zacząłem biec. Ogień podpalił mi łapy, ale nadal biegłem. Zauważyłem naszą jaskinię. Wskoczyłem do niej i położyłem ledwo żywego Rivera.
- Demon ?- spytał ktoś
położyłem się powoli i położyłem zakrwawioną Bethan ostrożnie i się przewróciłem. Zemdlałem. Obudziłem się. Spałem z dwa dni. Było jasno. W jaskini pusto. Przy wejściu siedział Bethan. Podeszłem wolno do niej.

Bethan ???



Od Nebbi Do Bethan (Od Beth do Nebbi )



Nie podobał mi się ten Gollum...Jego historia była bez sensu..Co niby u  nas w okolicach gadał coś o filmach..Co to miało znaczyć..Żyjemy w krainie wilków..A nie ludzi...
Byłam zaskoczona zachowaniem Bethan..Ona zawsze była taka poważna..i myślała poważnie..One są chciwe i wredne..Musiałam z nią pogadać..
-Bethan co To ma znaczyć z tym Gollumem?!
-Też mi się on zbytnio nie podoba...Dużo o nich wiem..
-To dlaczego się tak zachowałaś?!
.......


OD Bethan
-Nie wiem.
-Nebbi-Spojżałam jej w oczy.-Musisz być czujna.Oni przychodzą w każdej postaci.Jeżeli mi zaufasz już po tobie.Jeżeli jesteś silna i nie ufasz mu jest niegroźny.
-Dobrze.
-Nie smuć się.Każdy się myli.Ja naprzykład jak byłam mała wsadziłam sobie groszek do nosa i dusiałm się bo zapomiałam że można też oddychać buzią.
-Haahahahaha

Od Zanny C.D Demona



Demon patrzał na mnie i wpadł na Mewę zaczął lecieć w dół za Bethan była za szybka i tego nie zauważyła
Rozmiełem skrzydła i poleciałem za nim..Uratowałem go..
Zestresowana Bethan powiedziała..
-Przepraszam...-żaliła się..
-Nic się niestało!..szkoda że nie widziałaś !! - Wygarnął wystraszony Demon
Bethan skuliła Uszy
-Bethan..Idź uczyć Rivera..Ja się zajmę nauką Demona..
-Ale?!
-Nie..Niema ale.
-Coś ci jednak Zanna zostało z Bycia Alfą..Powodzenia!
I poszła..Gadałem z Demonem czego się już nauczył...
Nie wiele umiał..uczyliśmy się do wieczora...Nie wychodziło mu nic..
-Nie jestem z tego zadowolony.!..Nic nieukiem...
-Nie..Demon..Po prostu mamy swoje lata..A w tym wieku ciężej się uczyć niż od dziecka..
Ćwiczyliśmy..Obiecałem że go będę uczyć codziennie aż do skutku
Za przyjaźniliśmy się....

(W razie błędów prosiła bym o poprawienie xd )
Już XD

Od Tajemniczej



Jest coraz lepiej u nas. Wszyscy uczą się nowych rzeczy. Jestem zadowolona. Cieszę się też dlatego, że mogę mieć towarzysza. Ale czekam i staram się o następny tytuł. Chcę mieć jak najlepszego towarzysza. Szłam sobie z Nebbią w lesie, gdy usłyszałyśmy krzyczącą wilczycę. Niestety, to była Sharon.
- Szybko! Chodźmy - krzyknęłyśmy równocześnie.
Nebbia jeszcze zawyła by zwołać pozostałe wilki. Dobiegłyśmy do najbardziej czarnej części lasu. Usłyszałyśmy krzyczącą Sharon. Pobiegłyśmy w tym kierunku.
- Jest tam ! - powiedziałam
Sharon przygniatał ogromny niedźwiedź z palącymi się oczami i bardzo durzą ilością blizn.
- O nie! - krzyknęła Nebbia.
W tym samym czasie przybiegła cała nasza Wataha. Gdy to zobaczyl wszyscy zamarli. W pewnej minucie Niedźwiedź spostrzegł, że go obserwujemy, i rzucił się na nas.
- Sharon, uciekaj do Watahy! - krzyknęła Nebbia.
-Aaa... Co z wami ?! - Krzyczała bardzo zmartwiona Sharon z łzami w oczach... Pobiegła.
Po godzinie poradziliśmy się z niedźwiedziem. Wróciliśmy do Watahy, i zaczęliśmy się leczyć.
- Ciociu! Mamo! - przybiegła do nas krzycząc Sharon. - dzięęęęęęęęęękuję!
- Nie ma za co. - Mówiłam - Ale powiedz też co to była za akcja z tym niedźwiedziem?
- No... Chodziłam sobie po lesie i byłam już zmęczona. - mówi Sharon - Chciałam się położyć. Niechcący, położyłam się właśnie na tym niedźwiedziu, kiedy spał... Przepraszam
- Nic nie szkodzi - Powiedziałyśmy i się do niej przytuliłyśmy.

Od Sayony - Koszmar ( od razu od Bethan )



Dzisiaj, w nocy, miałam straszne koszmary. We śnie cały czas powracałam do tej przeklętej jaskini. Kilkanaście razy się budziłam i znów zasypiałam. Za każdym razem w jeziorze, w jaskini tonął inny wilk; Ake, Tajemnicza, Bethan, Demon. Kiedy wilków zabrakło, nie mogłam się znów obudzić. Woda znów wyparowała i pojawiła się ta wilczyca. "Zacznij szukać, odgadnij tajemnicę" mówiła. Skoczyłam na nią z pazurami, może nie mogłam jej nic zrobić, ale chciałam żeby mnie zostawiła. Ona tylko zmieniała się w mgłę i znów pojawiała. W końcu mogłam się obudzić. Nie leżałam na wrzosach zaniesionych do mojej jaskini, tylko ociekająca wodą na piasku. Nade mną stał Ake i Bethan, zaniepokojeni.
- C.. co się sta... stało? - zapytałam
- Znalazłem cię unoszącą się na wodzie - powiedział Ake - wyciągnąłem cię z wody, położyłem na piasku i zawołałem Bethan bo... może ci się coś stało.
Spojrzałam na Bethan pytającym wzrokiem, kiwnęła głową.
- Tak, to prawda. Co się stało? Chciałaś się utopić!?
Opowiedziałam Bethan i Ake' owi o tym jak w moim śnie wszystkie wilki z watahy kolejno tonęły, o widmowej wilczycy i o tym co mi powiedziała.
- Hmmm... Chyba wiem o co chodzi. Chodź. - Ake też chciał pójść, ale Bethan mu nie pozwoliła.

Bethan - dokończysz? 
 
 
Od Bethan...

-Bethan czy to może być sen proroczy?
-Tak,ale jest w nim za mało informacji by mógł się spełnić.
-Czyli co to było?!
-Spokojnie, to był tylko sen.Wątpię aby się spełnił.




Od Reversa

Po mojej krótkiej nieobecności wiele się działo w watasze.Gdy przekroczyłem naszą granicę zauwarzyłem wiele obcych mi wilków  oraz Nebbię która najwyraźniej rozmawiała z Bethan. Podeszłem do niej była bardzo szczęścliwa.Z resztą ja również.Opowiedziała mi wszystko jak dorosły nasze dzieci itp..
Zaraz po tym postanowiłem poszukać dzieci.Następnie cały dzień spędziłem na rozmawianiu z nimi.Dowiedziałem sie wielu ciekawych rzeczy.

wtorek, 15 stycznia 2013

Od Tajemniczej-poznenie z Gollum' em




Postanowiłam z Simoną przedstawić Gollum' a reszcie Watahy. Poszłyśmy. Wszyscy się na niego tak dziwnie patrzyli.
- Cześć! jestem Gollum - powiedział wesoło machając ręką.
Bethan podeszła i powiedziała:
- Cz... Cześć jestem Bethan. Miło nam wszystkim Cię poznać. Mieszkasz z Tajemniczą i Simoną?
- Tak. Ale jakoś dwa razy w tygodniu przychodzę do domu. Jestem aktorem.
- A w jakich filmach grasz? - wyłoniła się z tłumu Sharon.
- W filmach Hobbit i Władca Pierścieni. - Cieszył się Gollum, że tak jesteśmy ciekawi.
Wszyscy polubili Gollum' a i Bardzo się z tego cieszył. Młodsze wilki poprosiły go o autografy i nawet powiedziały, że jest ich idolem. Gdy Gollum dowiedział się kto to jest idol, bardzo się ucieszył.
- Gollum, zostaniesz u nas na wieczór? - Mówi Bethan - Urządzamy drugie przyjęcie z okazji urodzin Simony, bo tamto było zdecydowanie nie udane.
- Tak! Czemu nie. Bardzo chętnie - Odpowiedział Gollum.
- Świetnie! - Krzyknęły dzieci.
Na przyjęciu, Gollum tak się zabawił, że wyglądał właśnie tak:
 
 



Od Demona

Dolecieliśmy za ziemię i siadłem zirytowany.
- No ja się nigdy nie nauczę latać.
- Nauczysz się.
- Nie.
- Musisz tylko uwierzyć w siebie.
- Tylko ja tak nie umie.
Siedzieliśmy chwile w milczeniu.
- Idziemy jeszcze raz.- powiedziałem
Beth uśmiechnęła się.
- To w drogę.- powiedziała
A ja teraz myślę że jestem głupi, bo chyba nikt normalny nie rzucał by się w przepaść z własnej woli ze sto razy dziennie. W końcu zacząłem panować nad zamianą. Działo się to w tedy gdy przekraczałem prędkość światła i dźwięku jednocześnie. W końcu tak się wnerwiłem że skoczyłem w przepaść i leciałem. Wzniosłem sie w powietrze a Bethan za mną. Lataliśmy tak długo gdy podbiegł do nas zaniepokojony Zanna.

Zanna ???

Od Demona

Otrzepałem się gwałtownie. Sok zdziałał role jak klej i cały się kleiłem. Przeprosiłem resztę i wyszedłem. Skoczyłem z wodospadu. Pływałem chwilę i futro z powrotem było normalne. Nurkowałem chwile gdy zauważyłem pod wodą Simone. Wypłynąłem na powierzchnie gwałtownie. Gdy wypłynęła śmiałem się
- Zaskoczyłaś mnie.
- Przepraszam, ale po ciebię poszłam bo długo cię nie było.
Szliśmy w stronę jaskini gdy usłyszałem krzyk Siomony.
- AAAAAAAAAA !!!!!!!!!!!!!!!
- CO SIĘ STAŁO ?!
- Jak pływałam to miałam na sobie naszyjnik ?
- Tak.
- Ale już go nie ma !
- Wróćmy się i go poszukajmy.
Biegliśmy z nosami przy ziemi.
- Kurcze, to był najpiękniejszy prezent jaki dostałam.
- Nie bój nic znajdziemy go.
Wskoczyłem do wody i zauważyłem naszyjnik Simony. Był przygnieciony muszlą gdy go pociągnąłem wyszedł. Wypłynąłem na powierzchnie i dałem go Simonie.
- Dzięki.
-A tam. Nie ma sprawy.
- Wróciliśmy do jaskini i wszyscy bawiliśmy się do rana.



Od Nebbi- Początek wojny...



Widziałam Rivera idecego z róża w pysku
-Gdzie tak idzesz Romeo?-Zapytałam smiejąco
-Ha..ha..Ide do Bethan na lekcję nowej mocy..-odpowiedział taemniczo
-To idź..Powodzenia..
Nie odpowiadał i poszedł..Szłam sobie oglądając jeszcze nasze tereny..Bo nie stety po wojnie która się zbliża mogą ulec zniszczeniu..
szłam przez ten las..gdy nagle usłyszałam jakiś głos wilka..To był Alfa..Byłam tego pewna..Powtażał..cały czas to samo..
-,,Już idziemy"....i tak szeptał wokół..świat zaczął wirować a ja zemdlałam.
-Ciociu!! Obudź się..! haloo?
-River ! Obudziła się !
Ocknełam się..Dzięki bogu że byli w okolicy
-Bethan..Jaoś wilk coś mi szeptał..
-Spokojnie!..Co ci szeptał?
-,,Już idziemy"..I ak w kółko...
-River..Czas to oglosić innym
-Ogosimy ale musze ci oczymś powiedzieć..
-To ja was zostawie...-POsżłam i schowałam się w kszaku..IWem to było złośliwe..Ale mój River..niechce bym o czymś wiedziała..Więc słuchałam..
-Bethan..Podobasz mi się od samego początku..
,,Co?!"-Pomyślałam...
-Ale..River..Masz 2 lata..A ja 5...
-Mam 4...Ale nawet jeśli moja dusza..chce to powiedzieć..to mówię...
-Jesteś uroczy...-Przytuliła go
-To..Co teraz..
-Partnerami nie będziemy...Musisz być odemnie starszy...Jak chcesz będe czekać..
-Nie..To ja będe czekać..nawet 100 lat..by tylko móc okazywać moje uczucia tobie..a nie myśleć o tym czego boje się wyznać...
szłam dalej..niesłuchając ich dalszej rozmowy..obiecałam że nikomu nie powiem...

Bethan od Rivera ???

poniedziałek, 14 stycznia 2013

Od Beth do Demona

Demon, nie tylko nie potrafił latać ale też nie kontrolował kiedy będzie zmieniał się w skrzydlatego wilka.Poprosił bym nauczyła go tego.Hmmm czuję się jak guru XD.Spotkaliśmy się z Demonem na przepaścią Demonter.Po drugiej stronie tej że przepaści było terytorium Askazy czyli mojego statrego kumpla więc nie będzie miał  za złe że wkroczyliśmy na jego teren.Przepaść ma około 20 km głębokości.Więc idealne miejsce do ćwiczeń.Zepchnełam go z przepaści.Hmmm na nadal nie zmieniał się w skrzydlatego więc poleciałm do niego spadał a ja leciałam koło niego:
-Bethan!!! Co ty robisz chcesz mnie zabić?
-Ach jeszcze nie dzis.Pomyśl o tym że spadasz skup się na tym.Jeżeli już to zrobisz rusz wyobraźnią i stwórz sobie skrzydła.
-Oszalałaś?To nie zadziała!
-Zaufaj mi.-Zamknął oczy.Po chwili tylko ja leciałm w dół zatrzymałam się dosłownie przed samą ziemią.Spojżałam w górę widziałam Demona machającego skrzydłami ale nie ruszającego sie z miejsca i z zamkniętymi oczami.Podleciałam do niego.-Demon?
-Słucham?
-Otwórz oczy.
-Nie wolę nie.
-Czemu?
-Nie chcę ryzykować że spadnę.
-Ach....-Złapałam go za łapę i zaczełam ciągnąć na górę.-Już jesteśmy nad ziemią.

<<Demon?>>

Od Sayony C.D. Demon


Pare godzin po tym jak znalazłam ten wisior, odbyło się przyjęcie dla Simony (któreś-tam urodziny) wszystkie wilki przygotowywały to przyjęcie. Uwielbiam przyjęcia! Miałam nawet prezent dla Simony, zrobiłam jej wianek. Kiedy weszła do wielkiej jaskini wszyscy głośno zaśpiewali "sto lat", nawet demon się lekko uśmiechnął (). Potem było dawanie prezentów, życzenia itp.... Wręczyłam Simonie ten wianek, zrobiony z pięknych kwiatów morskich (unikat).
Na podwyższeniu w jaskini stało ciasto (jajka, ogień, woda, cukier, Ake, Tajemnicza i ja) i sok z owoców, w kamiennej misce. Zrobił się gwar, któryś z wilków pchnął mnie (pewnie niechcący) na miske z sokiem, którą wylałam na... Demona. Wściekł się. Simona przepraszam! - pomyślałam...

Demon - dokończysz?

Od Sayony





Gdy wyszłam na powierzchnie wracałam do jaskiń, żeby odpocząć (może zdrzemnąć, kto wie?) kiedy tam przyszłam poczułam dziwny zapach, nie mogłam się oprzeć wyszłam poza tereny watahy... Szłam przez prerię, ale to nie ja szłam... coś mnie pchało... jakby mnie jakiś duch opanował... Szłam i szłam... aż preria zamieniła się w pustynie.
Nagle czar przestał działać, chciałam uciekać, ale sceneria zmieniła się z nagrzanej pustyni w jaskinie z tajemniczym jeziorkiem.
Wyglądało tak:







Tym razem z własnej woli podeszłam do jeziorka pływał w nim pewien symbol.
Szturchnęłam go przednią łapą... Zniknął. Wszędzie było niebieskie światło; piękne tajemnicze lecz trochę straszne... Spojrzałam na swoje odbicie w wodzie, jak na złość byłam cała czerwona. Nagle woda coś powiedziała; "jest blisko, wkrótce to zobaczysz". Nic nie zrozumiałam z tych słów... Woda zmieniła się w niebieską parę, para ukształtowała się w ducha wilczycy.






Wilczyca powiedziała " bądź silna, wkrótce siła się przyda" i się uśmiechnęła do mnie. Woda całkowicie znikła, a na dnie był wisior



Zabrałam go i wtedy jakbym się obudziła ze snu w jaskini. W zębach miałam ametystowy wisior. Obok mnie przeszła Mejsi i rzuciła wesołe " Ładny wisiorek!". W głowie mi dźwięczało "bądź silna, wkrótce siła się przyda". Co to miało znaczyć? Nikt tego nie wiedział...

Od Simony i Tajemniczej do Wszystkich



Myślałam, że z mamą mamy mało miejsca w naszej Jaskini. Wybrałyśmy się więc na poszukiwanie nowej, nie daleko od Watahy. przy wodospadzie była baaardzo ładna. Właściwie, od razu pod wodospadem.
Wygląda tak jak się wchodzi :


Bardzo polubiłam to miejsce, więc uznałyśmy, że tu będzie ładnie. Weszłyśmy do środka zobaczyć czy przypadkiem nie ma tam już lokatora, no i spotkałyśmy kogoś. to był Gollum:



Był nawet wesoły. Przedstawił się, pozwolił nawet, że możemy tu mieszkać. Powiedział też że rzadko tu przychodzi, bo idzie grać w filmie: Hobbit, Władca Pierścieni. Od tego dnia zostaliśmy wszyscy przyjaciółmi.
Dobrze, że będziemy mieszkać blisko wody ( mojego żywiołu ) bo będę mogła ćwiczyć moce. Bardzo nam się tu spodobało. Od razu umówiłyśmy się, kto gdzie śpi, oddzieliłyśmy sobie nasze pokoje udekorowałyśmy trochę Jaskinię itd...
- Ale tu pięknie! - powiedziałam
- Tak, to prawda. Będzie nam tu bardzo dobrze - powiedziała mama i się przytuliłyśmy.
- Mamo, mogę poćwiczyć moje moce? - spytałam
- Tak. Oczywiście - uśmiechnęła się mama.
- To ja wychodzę!
- Dobrze!
Wyszłam. Najpierw przećwiczyłam żywioł dobra. pomogłam nazbierać żołędzi wiewiórkom, a natura w zamian pozwoliła mi na zawsze rozmawiać z jakimi obojętnie zwierzętami. Żywioł dobro zaliczony. Potem podeszłam do wody i lekko w nią dmuchnęłam, a ona zamieniła się w wodnego wilka.
- Jest! - pomyślałam.
Potem poszłam z powrotem do domu.

Od Sharon do Jukatana



Szłam szukać nową watahę gdy ujżałam łądnego wilka stojącego samotnie na polu
Podeszłam do niego się przywitać..Lecz byłam czujna..
-Witaj..jestem Sharon..
-Oo..Hej..Jukatan..
-Czy coś się stało?
-Tak..nie..tak. Moja ukochana umarła...-i spadła mu z oka gorzka łza
-Pogadajmy...
Miałam darr przekonywania innych do rozmowy zemną..Gdyż miałam miłą i pomocną postawę..oraz charakter..Uwielbiam takie rozmowy..gdy wilk mi się wyżala..Dobrze wiem jak mogę z nim porozmawiać..I oczym..
-..I wtedy nagle odemnie odeszła..-próbował być twardy lecz nie wytrzymał
Przytuliłam go do siebie i powiedziałam, że jednak jakoś wkrótce da sobie rade..NIgdy nie zapomni o Akiim lecz..ból minie
-Wiesz co S-h-aron..Pierwszy raz komuś się wyżaliłem-powiedział ze złośćią do własnej osoby
-Nie..Dlaczego tak myślisz..To właśnie jest sposób aby cały tłumiony w sobie smutek wyrzucić z siebie..teraz niestety musze cię zostawić..Ale do wieczora muszę znaleść jakąś jakinię do zachodu słońca.
-Czekaj!..Znam 2 wolne..Zaprowadźę cię do nich..
-Jesteś bardzo miły
Kiedyszliśmy trochę się śmialiśmy ale też bardziej.i głębiej porozmawialśmy..
-Wiesz co Jukatan..Jesteś moim Najleprzym kolegą- i uśmiechnełam się do niego
-Dziekuje..-powiedział z małym promyczkiem radości
Kiedy mnie zaprowadził do pierwszej odrazu mi się spodobała ..była mała i wygodna..Chciałam się z nim umówić..Ale wiedziałam że bardzo kochał Akiim..i to raczej będzie przyjaźń..
Zasnełam patrząc na zachodzące słońce
Lecz ktoś przerwał ciszę.......

Jukatan???

Od Nebbi C.D Tajemniczej..-Powrót Sharon



Kiedy poszliśmy na przyjęcie nikogo niebyło..Wszyscy szykowali się do Wojny...Z Tajemniczą i dziećmi postanowiłyśmy na kres wojny pójść do Watachy szkolnej gdzie uczą się wilki swoich mocy..Właśnie tam Wysłałam z Mejsi nasze Dzieci na naukę..
Bethan się zgodziła..Nie możemy wkońcu nararzać życia nowych wilków.
Ale była umowa..że jak wojna się skończy mamy wrócić i leczyć potężną magią ranne wilki..
Kiedy tam byłyśmy zastanawiałam się Dlaczego jestem mordercą a nie Lekarzem..W końcy w postaci kobiety mam super dobrą moc leczenia
Poszłam jeszcze do Bethan spytać o zmianę stanowiska
-Bethan..Niepasuje do mnie stanowisko morderczyni..Musze zostać Lekarką.
-Ale stanowiska Lekarek są zajęte!
-Jak to ?! Sharon się teraz uczy na potężną wilczycę..A Akiim nie żyje...
-Ale..
-Taka jest prawda..Jak woja się skończy kto będzie leczył rannych..jak nie ja!
-Dobrze...Ale...
-Co?!
-Sharon!
-Co?!
Pobiełam i zobaczyłam wysoką Sharon...BYła prawie tak wielka jak ..Jukatan, a on był naprawde wysoki...
-Córeczko..Ale ty urosłaś!
-Wiem..Z moim wzrostem urosła też moja magia..oraz dorosłość..
-Wiem...Wszystko teraz będzie po staremu..Jak dawniej!
-Nie...Musze znaleźć swoją jaskinie..Chce założyć rodzinę..BYć szczęśliwą, ale też wolną jak wiatr.
-Dobrze..Ale musimy iść do innej watahy na okres wojny.
-Jakiej wojny?!
Wytłumaczyłam jej cała sytuację..Oraz to co się działo w owym czasie jej nieobecności
-NIe mamo..Musze tutaj zostać i pomagać..Bezemnie padną..
-Ale.!
-Nie mamo...Wszystko będzie dobrze..-I dotkneła mnie czołem
-Dobrze...Ale uwarzaj na siebie
-A ty na siebie mamo...
Poszłam z dziećmi Tajemniczej i z nią do innej watahy...gdzie był Rayan z Kiiyuko

Od Demona




Stałem na skale przy wodospadzie. Był zachód słońca, zastanawiałem się nad minionymi dniami. Jedno nie dawało mi spokoju. Wilk w którego się zmieniłem gdy biegłem. Miałem skrzydła, ale nie panowałem nad lataniem w kółko w coś przywalałem. Postanowiłem poradzić się Bethan. Miała przecież skrzydła. Zauważyłem ją i resztę. Pływali spokojnie. Byłem bardzo wysoko nad nimi. Więc odbiłem się od skały i skoczyłem. Leciałem do wody gdy stało się to... Zacząłem się zmieniać. Gdy cały się zmieniłem wylądowałem w wodzie. Wyszedłem na brzeg. Oczy wszystkich były skierowane na mnie.
- Kurcze...- szepnąłem
- Coś ty za jeden ?- spytała Mejsi
- To ja ! Demon !
- Demon wygląda inaczej.- prychnął Jukatan
- CISZA !!!!!- krzyknęła Bethan
Podczas jej krzyku ulotniłem się. Wbiegłem do jaskini wkurzony. Musiałem cały się zregenerować by ich nie zabić. Po chwili wpadła do jaskini Bethan.
- Masz 5 minut żeby powiedzieć co zrobiłeś z Demonem !
- Bethan...
- Z kąt znasz moje imię ?
- Jak mógłbym nie znać... ?
- Demon, na serio to ty ?- usiadła
- No...
- Czemu tak wyglądasz ?
- Nie wiem. Wiem tylko tyle że wiesz wtedy co do was biegłem. To biegłem tak szybko że uniosłem się w powietrze . Wyglądałem wtedy tak hmmm... jak wyglądam teraz. Chciałem się ciebie poradzić.
- W czym ?
- Wiesz masz skrzydła i chciałem byś mnie nauczyła latać.
- D-Dobrze... Ale pierwsze musimy reszcie powiedzieć że to ty
Ściemniło się gdy wyszliśmy z jaskini. Szliśmy ale nadal nie dotarliśmy do watahy. Gwiazdy świeciły jasno.
- Wiesz co mi przypomina noc i gwiazdy ?
- Nie. Mi noc taką siłę mocną, a gwiazdy ie wiem.
- Mi noc śmierć, a gwiazdy twoje oczy...
- Kurczę... - mruknąłem do siebię i odwróciłem głowę.
Nocą szepnąłem do Bethan:
- Kiedy zaczynamy naukę ?
- Jutro... Dobranoc
- Dobranoc.

Bethan ???



Od Mejsi-Ciężki czas...

Dziś dowiedziałam się, że.... że moja rodzina może zginąć. River chce walczyć na wojnie mój własny syn może zginąć..... Dla matki taka wiadomość to najgorsze co może się stać te rozmyślenia przerwali mi Lizzie i Bruno
- Mamo coś się stało?- spytała się Lizzie
- Nie nie dzieci- powiedziałam ze sztucznym uśmiechem
- Już jesteśmy po lekcji mocy- powiedział Bruno
- Świetnie i co wiecie jaką macie moc?
- Jeszcze nie
- Dobrze musze porozmawiać z waszym tatą i bratem pujdziecie do cioci Nebbi?
- Tak!!!!! Jest tam bardzo fajnie!
- Dobrze tylko zapytajcie się jej czy możecie bo może być zajęta
- Dobrze to pa!
Do jaskini wszedł Zanna w moich oczach były łzy próbowałam je ukryć
- Kochanie co się stało?- spytał troskliwie Zanna
- Ja..... ja się boję o Rivera on dopiero co się niedawno urodził i już jest dorosły.... i ta wojna, a jak coś mu się stanie?
- Tobie nie chodzi tylko o wojnę...... ty nie możesz się pogodzić, że twój syn niedługo znajdzie sobie partnerkę i odejdzie od ciebie
- Tak no bo on nigdy mnie tak bardzo nie potrzebował, a teraz całkiem ucieknie i zapomni o swojej matce
- On o nas nie zapomnij uwież, że on cię potrzebuje teraz bardziej niż wcześniej ta wojna to dla niego trudny okres
- Masz rację jak przyjdzie to porozmawiam z nim szczeże
Położyłam się w jaskini czekając na Rivera....



niedziela, 13 stycznia 2013

Od Jukatana

Ja juz nie wiem! naprawdę mój najcenniejszy skarb odszedł, Frisco chciał mnie zabić lecz wilki pomogły mi i od jakiegoś czasu nie ma go, cieszę się... lecz od śmierci Akiim stałem się bardziej tajemniczy.. Haku też odszedł... Bardzo bliski stał mi się Demon.. pomógł mi rozprawić się z Friscem... chyba odszedł, nie wiem czy kogoś pokocham tak jak Akiim..

Od Tajemniczek do Wszystkich




Dziś gdy wstałam, byłam ciut zdenerwowana, ponieważ urządzamy wszyscy niespodziankę dla Siomony. Dam jej wisiorek. wygląda tak :


Szliśmy z Nebbią po łące, pokazywałam jej wisiorek i nagle przybiegła Simona. Od razu go schowałam.
- Hej! Wiecie jaki dziś mamy dzień? - spytała zadowolona.
- Mmmm... Sobota? - spytałyśmy.
- Tak, ale nie tylko. - powiedziała Simona.
- Ach tak!!! - powiedziałyśmy śmiejąc się.
Wręczyłyśmy razem Simonie wisiorek, przytuliła się do nas, a potem poszliśmy do Watahy na przyjęcie.

Ktoś dokończy??




Od Nebbi



Ostatnio mało coś robię..
Kiedy Revers wyruszył szukać magicznego lekarza..a dzieci odesłałąm do szkoły by wyrosły na potężne wilki..POstanowiłam się ogarnąć.
Kiedy urodziłam jakoś wszystko się zmieniło..POstanowiłam więc odwiedząć moje dzieci co 2 dni.
Dzisiaj się może okazaćkto wygra toważysza na całe życie...Po histori z Mon'em..brakuje mi go..chociaż nawet jeśli był zły.
Szłąm przez las i spotkałam Zannę z Riverem...Rivera żadko widzę..
Ale teraz gdy się przyjżałam bardzo przypomina Bethan..Tylko na nodze ma księżyc.A na przednich łapach pasy..A bethan na nodze ma Gwiazdkę a natomiast przednie łapy ma całe niebieski..Było to trochę dziwne.
Ale jednak było w nim coś czego nikt nie wiedział..
-Hej rodzinko!-powiedziałam radośnie
-Hej ciociu...
-Witaj!..Miło cie widzieć..Co tam u ciebie słychać??
-A nic..tak przechodziłam i chciałam się przywitać..
-Tato? Kiedy Rayan wraca?
-NIewiem..Nebbia?
-Kiedy wyrośnie na potężnego wilka.
-A ty masz jeszcze rok..musisz się uczyć.
-Wcale że nie! Mam 2 lata i niedługo 3!
-Oo tak jak ja..Szybko rośniesz.
-Nebbia chcesz z nami zapolować?..Właśnie idziemy
-nie..Nie idze właśnie do Tajemniczej..Trzymajcie się chłopaki
Kiedy szłam zobaczyłam sowę która na mnie patrzała z zachwytem ale jednak pogardą..
Kiedy szłam dalej widziałam jak las tętnił życiem postanowiłam że wejdę do studzienki którą zauważyłam..Chciałam zbadać jej dno.
Kiedy wyszłam patrzałam na wodę..Unosiła się tak magicznie....




sobota, 12 stycznia 2013

Od Tajemniczej





Szłam sobie z Nebbią i Simoną nad wodospad. Zobaczyłyśmy tam nieznanego nam wilka. Podeszłyśmy, a on spojrzał na nas obojętnie i znów spoglądał w wodę.
- ... Cześć... Jestem Simona, a ty? - Simona spytała cicho.
- Jestem Mack... - powiedział ( najwyraźniej ) Mack.
-Z jakiej jesteś Watahy? - spytałyśmy wszystkie razem.
- Moja Wataha przed chwilą upadła... Była wojna.
- Morze pójdziesz z nami, właśnie idziemy na polowanie.- powiedziałam
- Tak, czemu nie. I tak nie mam nic do roboty - uśmiechnął się lekko.
Poszliśmy, upolowaliśmy jelenia i poszliśmy go zjeść na naszą łąkę. Jedliśmy, robiło się późno. Nagle Mack zobaczył jakiegoś wilka i powiedział :
- To... To jest wilk z mojej Watahy! Idę do niego. Pa!
- Pa! - krzyknęłyśmy i znowu zabrałyśmy się do gadania i jedzenia upolowanego przez nas, z pomocą Macka, Jelenia.

Nowy członek-Ake!


Wygląd wilka:

Imię: Ake
Płeć: samiec
Wiek: 2, 5
Cechy: miły, romantyczny, odważny, chamski
Stanowisko: obrońca, wojownik
Żywioł: ogień, ziemia
Moce: Trzęsienie ziemi, przywołuje ogień nawet w wodzie i wszystkie związane z jego żywiołami
Partnerka: zakochał się w Sayonie
Rodzina: dziadkowie, którzy zmarli
Historia: Wychował się u dziadków, bo jego rodziców zabito. Dziadkowie często opowiadali mu różne legendy przez co zrobił się przesądny. Gdy zmarli (ze starości) pochował ich i ruszył w świet, tam natknął się na tą watahę.
Właściciel: Beksa
Inne zdjęcia:
 



Od Sayony - nowy rozdział życia





Jestem okroopnie szczęśliwa, że zostałam przyjęta do watahy, już prawie zapomniałam o przykrościach, w tamtej... jedyne wspomnienie to czarne uszy...
W pierwszych dniach czułam się troche obco - zresztą każdy by się czuł - nowe wilki, nowy teren... Wybrałam się na "zwiedzenie" okolicy od Bethan wiem tak, mniej - więcej co i gdzie jest. Wybrałam się najpierw na łąkę, było tam duużo pięknych, kolorowych kwiatów. Biegałam po łące i cieszyłam się piękną pogodą. Miałam wspaniały chumor, chociarz na łące żadnego wilka nie było. Byłam spragniona, więc udałam się nad wodospad (wspaniale!) tam było jezioro, i kilka innych wilków odpoczywających.
Stanęłam na brzegu i piłam, tęsknilam za wodą - pływaniem - po tym weszłam i zanurkowałam - moja moc pozwalała mi oddychać pod wodą - były tam piękne podwodne rośliny. Stanęłam na dnie i szłam - woda nie ciągnęła mnie do góry - stanęłam za kępą falujących roślin, jak za krzakami i wpatrywałam się w górę - powierzchnie. Słońce przebijające wodę wygląda przepięknie... Było też w tym jeziorze pełno duchów - oczywiście tylko ja je widziałam, a one nie wiedziały, że ja je widzę... Koło mnie przepłynął duch wilczycy tak bardzo podobnej do mnie, gdybym ciągle była czarna... Och! To moja matka! Wszyscy z watahy mroku mi zawsze mówili,że jestem podobna do mamy, ale nie sądziłam że aż tak... Popłynęłam za nią, dogoniłam i zapytałam się (głupio mi wyszło);
- mama? - duch mamy przetarł oczy przednią łapą.
- Sayna? - nie wierzyłam własnemu szczęściu! Więc to naprawdę mama! - Skąd sie wzięłaś? Te tereny już od kilku tysięcy lat nie należą do twojej watahy! - No tak, wataha mroku jest strasznie stara i duchy z tej watahy są praktycznie wszędzie.
- Wataha mroku już nie jet moją watahą.
- Sayona! Jak to... nie jest? - niezbyt się cieszyłam, że moje pierwsze spotkanie z mamą zaczęło się od takiego tematu.
- Odkryłam mój drugi żywioł, wodę. Odeszłam z watahy mroku, znalazłam miejsce tutaj.
- Oczywiście, szanuję twoją decyzję.
Nagle poczułam dziwny ucisk w płucach - Hmm... pewnie nie mogę siedzieć pod wodą całą wieczność...




Od Demona do Bethani


- To dobrze że masz plan...
Wtem coś mi się przypomniało. Podbiegłem miejsce w którym się biliśmy. Było tam pełno krwi.
- UCIEKASZ ?!- krzykneła Bethan gdt wstałem i pobiegłem tam
- Nie...
Liznąłem krew i noga mi odrosła. Bethan gapłia się na mnie zdziwona
- Więc ??- spytałą
- Oh ! Moim żywiołem jest Ogień i Prąd a to nawiązuje równiweż do krwi która mi pomaga.
- Ah tak ! Możesz tym pomóc te komuś innemu ?
To zależy moc krwi ujawnia się po Furii.
Staliśmy tam w milczeniu.
- Bethan czy jakaś wataha mogła by nam pomoc ?

Bethan ???? Po tem daj by Demon dokończył

Od Zanny C.Ddo Lizzie..|Od Rivera do Bethan



-Kochanie dorastasz powoli jak twoja mamusia..Twoja Siostra i Brat są starsi bo szybciej urośli jak ja i Twoja ciocia Nebbia
-Ale niemożemy być więksi..Głupio nam jest..
-Macie prawie rok..A river chyba też ma 1 rok lub 2 ..Niewiem bo szybko rośnie..
-Czyli..?
-Urośniecie w swoim czasie..A teraz skarbie idź do jaskini bo coś złego dzieje się u nas w Watszasze
-Czyli wszcyscy mają iść do jaskini..?
-Idźcie do jaskini cioci Nebbi zabiesz braci i siostrę dobrze ?
-Dobrze- i szybko pobiegła
Coś złego się działo w watasze..zbierali wojowników na obronę..Zgłosiłem się.
-Tato..Ja też chcę walczyć.-Powiedział River przelotem
-NIe!..Jesteś za młody..1 rok..To zamało.
-Dużo się już nauczyłęm..a poza tym..Mam już 2 lata..POwiedziała mi lekarka Sharon..
-Dobrze..Ale obiecaj mi że będziesz uważał ..dobrze
Od Rivera
-Bethani..zapisuje sie na ochotnika..do wojny.
-Nie!.. Niemożesz.To znaczy..dlaczego?-Powiedziała płaczliwie a po poprawie już się ogarneła
-Dlaczego nie..Umiem wszystko..W watasze mieszka moja rodzina..Niedam im zginąć..
-Riveer..Ale bądź ostrożny..Dobrze
-Dobrze-i przytuliłem Bethan
-River...-i spojżała na mnie miło
-Tak?
..............

Bethan??

Od Reversa

Revers nie może pisać opowiadań powód Szlaban.Przepraszam wszystkich którzy skierowali do niego takie opowiadanie.Postara się on odpisać w najbliższym czasie.

Od Bethan do Demona -Wojna

Patrzyłam na Demona.nie miał nogi.Ale wiedziałam że się zregeneruje.
-Jesteś idiotą.
-Tak też cię uwielbiam.-Powiedział z pogardą.-Nie mam nogi a ty mnie wyzywasz od idiotów!
-Bo jesteś idotą!Kto atakuje alfy obcej watahy kiedy są w stanie duchów w twojej głowie?Sam sobie odgryzłeś nogę bo myślałeś że to noga Xersa.
-Kogo?
-Xersa! Ubzdurałeś sobie że nas atakują.
-Słyszałem ich rozmowę.Mają nas zaatakować.Ale ty jak zwykle...
-Demon wiem o ataku.Wszystko co dzieje się na moich terenach jest przekazywane mi.Wiem że tu są i szykują się na nas.Spokojnie mam plan, ale na razie go dopracowuję.

Od Damona cz2

- Zannna !!!
- Demon !!
Chwyciłem go zębami i pociągłem.
- Chcesz wrócić ?
Wbiegliśmy do jaskini. Były tam już wszystkie wilki. Wszyscy wstali gwałtownie.
- Co się stało ?! Czemu wróciłeś ?- spytała ostro Bethan
Opowiedziałem im o planach Alf z innej watahy. Patrzyli na mnie zdziwieni.
- Kłamiesz !- krzykneła Bethan
- NIE !!! Ale ci się nie dziwię że tak uważasz. Nie masz do mnie zaufania. A to przychodzi z czasem...
Zamilkli wszyscy. Siedzieliśmy w jaskini gdy z myśli wybudził mnie krzyk Nebbi i Tajemniczej.
- Nie ma Simony !
- I Rivera !
- CO !!- krzyknęła Bethan. -Muszą gdzieś tu być !
- Zostały na dworze !- krzyknął Zanna
- NIE !!!!!! - wrzasnąłem i wybiegłem z jaskini.
Za mną wybiegł Zanna.
- Musimy je znaleźć.- powiedział.- Ok, ty idż w tamta stronę, ja pójdę tam.
Rozdzieliliśmy się gdy zauważyłem Alfę tamtej watahy. Stał nad przerażonymi szczeniakami. Podbiegłem do niego i popchnąłem, chyciłem szczeniaki w pysk. I tu był błąd szczeniaka. Podbiegłem do biegnącego w moim kierunku Zanny i dałem mu przeażoną Simonę. Wróciłem się do Alfy który warczał nad Riverem. Przywalił mi łbem i poślizgnąłem na śniegu. Oczy zapłoneły mi złotem i zaczęło dudnić w uszach. Była to Furia. Wstałem i zacząłem gryźć Alfę, Furia nie ustępowała. Nasiliła się. Wtem wbiegło całe jego stado i się na mnie rzuciło wilki odpadały jeden po drugim. Potem poczułem że coś je odrywa. Byli to moi przyjaciele.
- AAAAAAAAA !!!!!!!!!!!!!!!!!!- krzyknąłem
Byłem w jaskini. Naszej jaskini. Stały w jaskini wszystkie wilki. Patrzyłem po ich rozkojarzonych pyskach. Popatrzyłem na swoje ciało i się skapłem co nie grało. Nie miałem tylnej nogi.
- O jeny....- szepnąłem
Wykuśtykałem trzema zdrowymi łapami i położyłem sie na pierwszym kamieniu. Podeszła do mnie Bethan.

Bethan ???



Od Demon do wszystkich-Powrót z kłopotami



Dopiero minął dzień, a ja już mam ochotą wracać. Wiem że byłem daleko, bardzo daleko od watahy. Usłyszałem jakieś głosy i schowałem się za olbrzymią skałę. Rozpoznałem te wilki był wśród nich Kasamber i cała reszta, którym pomagaliśmy podczas powstania Frisco. Teraz było ich o wiele więcej. Podsłuchiwałem ich rozmowę.
- Panie dzisiaj jest ten dzień- Kasamber
- Wiem- powiedział Alfa
- Ale to nie jest zbyt kulturalne. Pomogli nam podczas kryzysu, a Demon uratował szczeniaki.
- Wiem, ale cóż ich nadal jest mało a mają tyle olbrzymich terenów że ho ho.
- Musimy przejmować ?
- TAK ! Widzisz ile nas jest a ile mamy miejsca !
- No.
- A ich jest pare, a pomieściliby wilki z wszystkich watah !
- Więc co zrobimy ?
- Pierwsze zabijemy Bethan, bo co może taka wataha bez Alfy.
- Więc dobrze. Idę po wojowników.
Zaczął padać śnieg. Cofnąłem się przerażony, oni chcieli nas pozabijać i przejąć tereny. Odwróciłem się i zacząłem biec do watahy. Wiedziałem że za chwilę wyruszą. Biegłem tak szybko że szkoda gadać. Zanim się skapłem nie biegłem leciałem w powietrzu. Zacząłem się zmieniać. Zmieniłem się i wyglądałem tak:


Leciałem tak szybko że nie zauważyłem kiedy, wylądowałem przy wataszy i zmieniłem się w normalnego wilka. Biegłem do jaskini. Zauważyłem Zanne.

Od Lizzie

Jestem na świecie już pareś dni i doszłam do wniosku, że jest tu pięknie! Razem z moim rodzeństwem jesteśmy szczęśliwi. Troche mnie to dziwi, że moja siostra i bart są starsi ode mnie i Bruno bo jesteśmy z jednego miotu no, ale trudno.... Tylko dziwnie się czujemy z Bruno po nieważ jesteśmy najmłodsi poszłam do taty pogadać znim
- Hej tato!
- O hej Lizzie coś się stało?
- Nie tylko chciałam tak porozmawiać
- A o czym?
- No bo Kiiyouko i River są już dorośli no, a my nie i czy jest możliwość aby ja i Bruno tak urośli jak oni? Bo nie chce być taka mała!
(Zanna dokończysz?)

piątek, 11 stycznia 2013

Od Tajemniczej ( poród )





Imię: Simona
Płeć: Samica
Wiek: nieśmiertelna 2-latka
Cechy: Miła, dobra, stanowcza, silna, śmiała, odważna, zabawna, zawsze uśmiechnięta
Stanowisko: Wypatrująca i wojowniczka
Żywioł: Dobro, Woda
Moce: szybko rośnie gdy jest młoda, WODA i DOBRO wszystko co może być
Partner: Szuka
Rodzina: Matka Tajemnicza Ojciec Haku ( nie poznała go )
Historia: Urodziła się w tej Watasze, nie poznała ojca.
Właściciel: WoWa67
Inne zdięcia: nie ma

Od Tajemniczej - poród




Byłam w tym dniu wielce zaskoczona, i szczęśliwa... Oto jak to się stało :
Była noc, 20. 05. Miałam wartę, ale bardzo bolał mnie brzuch, i poprosiłam Mejsi, by mnie zastąpiła. poszłam do swojej Jaskini. Nie mamy medyków, a więc nagle miałam skurcz i zawyłam po Nebbię. To moja najlepsza przyjaciółka. Przybiegła jakieś 10 sekund temu. Ma bardzo dobry słuch. Gdy przybiegła, oniemiała przez chwilę, potem nic nie mówiąc odebrała poród. Trwało to prawie 4 godziny. Urodziłam punktualnie o północy. Urodziłam Simonę. Od razu po porodzie zaczęła powoli rosnąć. po ok 5 minutach była już dorosła.
- Nebbia. Bardzo Ci dziękuję. Jesteś moją najlepszą przyjaciółką na zawsze. - powiedziałam szczęśliwa patrząc na nią.
- Nie ma za co - uśmiechnęła się do mnie.
- Mmm... Mamo ? - spytała mnie Simona - dlaczego tak szybko rosnę?
- Kochanie... masz taką moc - uśmiechnęłam się i przytuliłam się do niej, i od razu przedstawiłam Nebbię. Następnego dnia wszyscy byli zdziwieni, a za razem szczęśliwi.



Od Rivera Do Bethan



-Brawo!-Powiedziałą zadowolona Bethan
-Dzi..Dziękuje.-Powiedziałem Nieśmiale
-Wiem zrobiłam to w taki sposób..ale było warto..Nie przestraszyłeś się bardzo ?- Zapytała litośnie
-Nie..Tylko przypaliłem zobie ogon-Oczywiście żartowałem
-Może po lekcji straszenia..czyli lewitacji się gdzieś przejdziemy?
-Jasne..Trochę przy okazji pogadamy
Szliśmy przez lasgadaliśmy i się śmieliśmy.. kiedy nagle 4 niedźwiedzie zaczeły nas gonić..I dotego padał deszcz..Bethan nie mogła się unieść, bo miała ciężkie skrzydła i biegła bardzo wolno
-Bethan! Wskocz mi na plecy!-krzyczałem w obawie że coś jej się stanie
-Nie! Jesteś za młody ..Niedasz rady.!
-Dla ciebie dam radę!
Bethan staneła z wrażenia..ale się opamiętała wspoczyła mi na plecy..
Nagle się uniosłem nad niedźwiedzie ..one pobiegły dalej a ja odstawiłam Bethan na ziemię
Wypowiedziałem zaklęcie Natury i przestał padać deszcz
-River..Dałeś radę!-I z radości mnie przytuliła
-Czyli..lewitacja opanowana ??
-Tak!Brawo.!..Ale dziękuje też za ocalenie..
-Jesteś silna i potężna..Wiem że w razie czego dała byś sobie radę.
-Dziękuje..Musze się osuszyć..
-Odprowadźę cię do jaskini..
-Dzięki..-i znowu się zaczerwieniła
Szliśmy do jej jaskini powoli
-River?
-Tak?
...............

Bethan??

Od Bethani do His. Zanny i Demona

Demon odszedł na tydzień.Wróci.Ale niech nie wraca jeżeli nie przemyśli sobie dobrze wszystkiego.nie czuję sie winna tego ze odszedł.Wręcz przeciwnie jestem szczęśliwa.Szczęśliwa że odszedł dla stada a nie dla siebie.Ciekawej jak wróci co powie.

Od Zanny C.D Demona




-Ale na siebie uważaj Demon ..Ok?!
-Tak..tak..Powiedź o tym Bethan !!
Pobiegłem szybko do Bethani która szła na lekcję z Rivers'em
-Co się stało Zanna?!
-Demon chciał ci powiedziec że Egoista odejdzie gdzieś na tydzień..musi sobie coś przemyśleć..
-Ahh..To ja go nazwałam Egoistą..i przyjełam jego siostrę..To moja wina!
-Nie..nie spokojnie-i lekko ją przytuliłem
-Już-zapytałem
-Tak..Dzięki..No dobra jak będzie za tydzień to będzie..
-A czego masz uczyć Rivera..on wszystko umie..
-Ale odkryłam z nim jego nową moc
-Ooo..Idę powiedzieć Mejsi..Będzie dumna
-Pozdrów ją!...To ja idę!!
-Ok!! To pa.

Od Beth do Rivera

Miałam dziś okazję poznać Rivera i zostać oficjalnie jego nauczycielką mocy.Powim że chociaż roczniak to zachowuje się jak 5 latek.No robi wrażenie choć trochę mnie dobija tymi ciągłymi komplementami.poszliśmy nad wodospad by mógł szkolić swój żywioł czyli powietrze.
-Kiedy się mnie wystraszyłeś zaczołeś lewitować.Jest to reakcja obronna wilków powietrza.-Krzyczałam do niego gdyż był na szczycie wodospadu.-Żebyś mógł kożystać z tej mocy musisz ją ćwiczyć byś mógł lewitować też kiedy ty chcesz a nie w reakcji obronnej.Dlatego też skaczesz z szczytu wodospadu.
-Co?!Oszalałaś?
-Nie River.
-Nie skoczę!-Uparciuch.Ale biednym trzeba pomagać.Wzbiłam się w powietrze i podleciałam za niego widział mnie i obróciła się do mnie przodem.
-Beth co ty robisz?-Mówił z przerażeniem.Używałam siły umysłu by go wystraszyć.Zmieniłam się w smoka śmierci mojego towarzysza:
Wytrzeszczył oczy.A ja w postaci  Snakana Zaczełam zionąć czarną mgłą śmierci.Mam nadzieję że Snakan się nie wkurzy że zamieniliśmy się ciałami.River zaczoł lewitować i biec w stronę wody czyli w dół.

Od Nebbi Do Reversa



Kocham Reversa Nad życie..Ale..Ostatnio się wogóle nie odzywa
Jak każdy wilk z mojego stada.Odrazu się zestarzeje i zapewne umre jeśli zaginął lu b umarł..Ale nawet niechce o tym myśleć..Mamy dzieci..Niedam rady ich wychować..albo jeśli umre zostaną sierotami..
Postanowiłam się porozglądać po lecie za Reversem
-Revers!!..Revers!!.....- i tak w kółko

Revers jesteś????



Od Demona



Stałem tam tak i patrzyłem jak Bethan odchodzi. Nie wiedziałem co mam zrobić przywaliłem głową w drzewo i się domyśliłem. Podeszłem do Zanny.
- Przyszłeś dokonczyć zemstę na mnie ?
- Nie.
- Może mnie zabić.
- Też nie. Chcę tylko powiedzieć Przepraszam że cię pogryzłem ale mnie poniosło.
Stał z kamienna twarzą.
- Serio ?
- Serio.
- Żadnych sztuczek ?
- Żadnych.
- Czemu wogóle to zrobiłeś
- Przez śmierć Hauku.
- Ok. Wybaczam ci
- Dzięki chciałem mieć czyste sumienie.
- Na serio zabiłeś kogoś.
- Nie.- zaśmiałęm się. Tylko rodziców. Tak to bym nikogo nigdy nie zabił. I powiedz Bethan że cholerny egoista odchodzi na jakiś tydzień, bo musi sobie pomyśleć o ważnej sprawie.
- O czym ?
- Po prostu jej to powiedz.
Pobiegłem w las

Bethan, Zanna ???

Od Rivera-Nowa moc i Piękna Bethan






Po pewnym czasie spędzonym w watasze odkryłem chyba swoje wszystkie moce...Moje siostry i brat mieli 2 a ja 1 ; \
Szłem po laski kiedy nagle zleciała Bethan
-Witaj - powiedziała radośnie
Wystraszyłem i podleciałem do góry
Byłem w szoku..Jak podleciałem bez skrzydeł
-Ooo..Niewiadomo mi było że masz żywioł powietrza..
-Ale..Ja niemam skrzydeł..
-Może jesteś jedyny w swoim rodzaju-i puściła do mnie oczko
-Dla mnie to ty jesteś jedyna w swoim rodzaju-powiedziałem tajemniczo
Bethan się zaczerwieniła..nigdy niewidziała wilka który by ją tak prawił komplementami
-Bethan..Kto mnie może nauczyć mocy powietrza?
-Ja..- wyjąkneła
-To kiedy 1 lekcja pani profesor?- powiedziałem zabawnie
-Może jutro?
-To do jutra Bethan-powiedziałem szeptem
Bethan stała słupem..
Po drodze do domu spotkałem Sharon..Ładną wilczycę.
-Hejka Sharon
-O..Hej...
-Coś się stało?
-Nie..nie. Tylko ten mały zółwik umarł..
Sharon była bardzo czuła..
Podeszłem do niej i ją przytuliłem
-Nie bój się..On jest teraz w dobrym miejscu..
-Wiem..Ale on był taki młody-powiedziała z bólem
Po chwili zaczeliśmy się śmiać
-Ooon był młody!-śmiałem się z nią
-Drama!Haha-odpowiedziała
-Ooo River..Haha.
-Spotkałem Bethan
-heh..I jaka ona jest..jest do ciebie podobna co nie?
-Tak..-I się o niej zamyśliłem
-Muszę iść Sharon..Do zobaczenia i pobiegłem
Sharon-Następnym razem?..Następnym razem!..- I się położyła za trawie po czym oglądała chmury

Bethan.??

Od Bethani do Damona

-Damon do jasnej cholery!Jeżeli jeszcze raz powtórzysz atak na jakiegoś wilka z mojej watahy nie przychoć przepraszać!Od razu pakujesz swoje manatki i wypad.Zrozumiano?
-Tak!Wiesz jeżeli nie rozumiesz moich potrzeb to co z ciebie za Alfa co?
-A ty to co?Nie rozumiesz mnie ani innych.Damon.Nie kocham cię, pogódz się z tym.Ty cholerny egoisto...-Odwróciłam się i odeszłam.Czułam się dobrze z tym że wykrzyczałam mu wszystko co o nim myślę.

Od Damona do Historii Beth

Podniosłem głowę i spojrzałem na nią.
- Zrozum że ja taki jestem z natury.
- Ale możesz się zmienić.
- Nie będziesz mi mówić co mam robić.
- Ale przestaniesz innych atakować ?
- Nie... Taki mam insntykt i pojmi że ja wiem kiedy mam kogoś zaatakować lub zabić. Zanna mnie wkurzył.
- Mnie taż tam czasem jakiś wilk wkurzył ale się na niego nie rzucam.
- Ciesz się że nie dopadła mnie Furia bo by zginął na miejscu !

Bethan ???



Od Beth do Damona

-Nie.
-Damon nie bądz uparty jesteś ciężko ranny musisz odpoczywać.
-A co cię to opchodzi co?
-Wyobraź sobie że dużo.
-Damon uspokój się!-Zawołała Tajemnicza.-Choć przejdziemy sie i wszysztko mi wyjaśnisz.-Zeszła ze skały i poszła z nim w głąb lasu.Tajemnicza miała coś w sobie co pomagało jej przekonać wilki do siebie.

Od Beth Do His. Zanny

-Damon, rozumiem że cierpisz z powodu śmierci Haku.Wiem że byliście najlepszymi przyjaciółmi.Ale nie tylko tobie jest ciężko.Nie bądz egoistą.Przestań atakować inne wilki, przyjmij swoją siostrę..
-Bethan!Nie jestem Egoistą!Tak trudno wszystkim zrozumieć moje zachowanie to niech ich przyjaciele też ich odrzucą zostawią.
-Damon on cię nie zostawił ani nie odrzucił.Przyszedł czas by odejść.

<<Demon?>>

Nowy członek-River i Kiiyouko

Wygląd wilka:

Imię: Kiiyouko
Płeć: Samica
Wiek: Urodziła się w wielu 1,5 roku (Najstrasza)
Cechy: Tajemnicza,wesoła,żywiołowa
Stanowisko: Strażniczka, Atakująca
Żywioł: Kryształ, Natura
Moce: Potrafi szukać kryształy, Wszystko związane z Kryształami, wszystkie moce natury,Moc rozmawiania ze zwierzętami,Magia
Partner: Zakochana w Rayanie
Rodzina: Matka: Mejsi, Ojciec: Zanna,2 Braci:Bruno i Riever Siostra:Lizzie Ciocia:Nebbia..Jej potomstwo to moje kuzynostwo.
Historia: Urodziłam się w wieku 1,5...Jak tata..Więc jestem nastolatką. 2 dni po moich urodzinach opanowałąm wszystkie moje moce..Poznałam dzięki temu mojego kuzyna którego pokochałam..
Właściciel: Lela23580 i MINI123
Inne zdjęcia: Jako mała :

Z Rayanem :

W swojej czapeczce od Cioci:

















                                                                               River
Zdjęcie:


Imię: River
Płeć: Samiec
Wiek: 1 rok..(Szybko rośnie)
Cechy: Ciekawski, żywiołowy, troskliwy,tajemniczy,szybki,romantyk,flirciarz
Stanowisko: Atakujący,Strażnik
Żywioł: Natura
Moce: Wszystko związane z Naturą, Magia powietrza
Partner: Podoba mu sie Sharon i Bethan
Rodzina: Mama;Nebbia , Tata:Revers. Siostra:Sharon
Historia: Krótka...Poznaje powoli swoje moce oraz watahę
Właściciel: MINI123
Zdjątka: Obecne i jako dorośli
Mały River :

Inne..Jako czarny :

Od Zanny



Demon mnie zaatakował..i pogryzł
Kiedy odszedł Bethani do mnie podeszła
-Nic ci nie jest?- zapytała z rozkojarzeniem
-Co?! Jak tak można..On zagraża tylko watasze!Ktoś go wkurzy a ten już się awanturuje.!
-Rozumiem cię..On taki jest- wyjaśniała Bethan
-On taki jest ? Mam głębokie rany!..Niedługo wili zaczną odchodzić i zostaniesz tylko z niezrównoważonym Demonem
-Wcale że nie !..Ja ..ja z nim pogadam
-Dobrze..Jeśli nie wszystkie wilki będą wiedziały jaki jest
-Wiem..Nikomu nie mów..Pogadam z nim...
-Co ja powiem Mejsi-szeptałem pod nosem
-Mejsi?! Nie ona..nie może się denerwować !
-Chodź teraz do Demona..
-Demon musimy pogadać...
-Idźcie sobie! JUŻ!!!
-Demon przestań!!!-Warkneła Bethani
Wszyscy zaniemówili
-Ale Bethan..?
-Nie Bethan.! Masz się tak nie zachowywać..Nie wolno ci atakować wilków z naszej watahy..Wiesz że Mejsi to moja przyjaciółka?!
-No i co to do tego ma ??
-Że Zanna to jej partner..Ona jest w ciąży..Tworzą rodzinę..Od dzisiaj nie wolno ci atakować innych wilków z watahy
-ALE !
-Niema ale !
-Ok-Warknął..
-Kiedy indziej pogadamy Zanna -Dodał
-Demon!-Ostrzegła Bethani
-Idź na wartę..Czy to jest żłobek ?!
I Demon poszedł
-Łał..Bethan nie musiałaś...
-Musiałam...Mejsi i...demon nie może atakować rówieśników..
-Ale on ma taki charakter co nie?
-Tak..Ale nie może przesadzać
Bethani poszła do Demona jeszcze raz z nim pogadać
-Czego jeszcze?! Co zrobiłem ?
-Musimy pogadać..Poważnie..

Bethan??

Od Demona

Chodziłem przygnębiony z powody śmierci Haku. Był moim najlepszym kumplem. Inne wilki zauważyły mój smutek, bo traktowały mnie jak szczeniaka. Byłem przybity i gdy jedliśmy obiad zemdlałem. Usłyszałem tylko ciche krzyki nad sobą. Obudziłem się gwałtownie, byłem w jaskini sam. Przy wejściu stałą Bethan i rozmawiała z Zanną. Słyszałem tylko ciche pomrukiwanie. Może jednak sie pogodzę z Swif. Niewiem. Jak mnie wnerwi to ją zabije. Obudziłem się z kaszlem. Jakiś dzień później. Stały nade mną rozmazane postacie i mówiły coś miedzy sobą.
- Ma gorączkę. Nie wiadomo czy przeżyje dzień.- słyszałem czyjś głos.
- Powiedzmy Bethan. Ona jest Alfą.
Skoczyłem gwałtownie w powietrze i wybiegłem z jaskini. Wiedziałem o co chodzi ta choroba dotykała wszystkich. Chciałem się ożeźwić więc poszedłem nad wodospad, tam ujżałem Tajemniczą i Bethan. Postanowiłem odejść ale mnie zauważyły i podeszłem. Włożyłem pysk do wody, by się ochłodzić.
- Już ci lepiej ?- spytała Tajemnicza
- Tak.
- A może wróć do jaskini.- powiedziała Bethan
- Nie.

Teraz niech dokończy Bethan, później Tajemnicza

Nowy wilk-Sharon!




Imię: Sharon
Płeć: samica
Wiek: 1,5 rok..(Szybko rośnie do 3 roku życia)
Cechy: Miła,Szybka,Ciekawa,troskliwa,opiekuńcza,romantyczka,tajemnicza lecz jeśli kogoś lepiej poznam jestem bardzo wygadana..
Stanowisko: Opiekunka, Lekarka
Żywioł: Ziemia,Gwiazdy..
Moce:Wszystko związane z Ziemią, Moce i siły gwiazd, Ustalanie pogody,rozmowy ze zwierzętami,Moce leczenia i czarów
Partner: Zakochana....
Rodzina: Mama;Nebbia , Tata:Revers, Brat:Rayan Wujek: Zanna i jego potomstwo..czyli moje kuzynostwo
Historia: Urodziłam się w wieku 1,5..jak mama.. A moja historia właśnie się zaczyna !
Właściciel: Lela23580
Zdjątka:
Mała Sharon:




Sharon używająca mocy gwiazd: